Rewolucja to proces nieprzewidywalny nawet dla jej architektów. Nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie tak naprawdę wybuchnie i w jakim kierunku się rozwinie. „Rewolucja pożera własne dzieci” komentuje ten stan rzeczy znane porzekadło. Rewolucje przerażają, ale zarazem to, czym przerażają sprawia, że fascynują. W czym tkwi tego przyczyna? W spontaniczności? Nieprzewidywalności? Niszczycielskim amoku? Bezkompromisowości? Traumie i amnezji? Chyba nikt nie udzieli na to jednoznacznej odpowiedzi. I nie w tym rzecz, lecz w samej fascynacji wyrażającej się w syzyfowym pędzie do badania, analizowania, opisywania rewolucji. Roztrząsania z każdej strony.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst.
niedziela, 15 listopada 2009
Ryszard Kapuściński: Szachinszach
Etykiety:
książka,
recenzja Stacja Kultura
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz