niedziela, 27 czerwca 2010

Pięć lat kacetu recenzja książki

Pierwszy raz Pięć lat kacetu przeczytałem mając 14 czy 15 lat. Przekazany przez Stanisława Grzesiuka opis życia w niemieckich obozach koncentracyjnych Dachau, Mauthausen i Gusen wywarł na mnie ogromne wrażenie i nadal wywiera.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Żołnierskie wspomnienia recenzja książki

Wojsko odgrywało i odgrywa dużą rolę w świadomości Polaków. Bez wątpienia jest to w znacznej mierze wynikiem kolei historii naszej ojczyzny. Widać to było doskonale podczas zorganizowanej przez Lecha Kaczyńskiego warszawskiej defilady 15 sierpnia 2007 r.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Rok sPOkoju?

Gdy premier Donald Tusk zmienia zdanie, nawet na przeciwne, to zawsze jest to „genialne posunięcie polityczne” a nie budząca nieufność wolta. Szefowi PO naraz przestała przeszkadzać wizja partyjnego monopolu władzy, do takiej trwogi doprowadzająca go w 2005 i 2007 r. Przestała mu przeszkadzać wizja prezydenta realizującego program partii macierzystej. Więcej, łudząc wizją realizacji bliżej niesprecyzowanych reform partia rządząca zachęca do powierzenia jej monopolu władzy. Sam zaś premier apeluje o „rok spokoju”.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Inwentaryzacja 2011

Pierwsze spisy ludności pojawić się miały już w starożytnym Egipcie (IV wiek p.n.e.) i Chinach (II wiek p.n.e.). Regularnie spisy ludności, zwane cenzusami, odbywały się w starożytnym Rzymie. Od XVIII wieku wiele państw zaczęło przeprowadzać regularne spisy. Pierwszy przeprowadzono w Szwecji (1749 r.) i powtarzano go co 5 lat. W USA po raz pierwszy spis powszechny przeprowadzono w 1790 r. i powtarzano co 10 lat. W Polsce pierwszy spis ludności odbył się w 1789 r. (imienny w 1790 r.). Po raz kolejny Polacy zakosztują tego szczęścia w 2011 r.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Paradoks Wilczka

Przeszło dwadzieścia lat po sławetnej „transformacji ustrojowej” w kraju, w konstytucji którego zapisana jest „społeczna gospodarka rynkowa”, za najbardziej liberalną ustawę o działalności gospodarczej uchodzi tzw. ustawa Wilczka z 23 grudnia 1988 r. Ustawa uchwalona przez Sejm PRL pod dyktando ministra przemysłu i premiera z PZPR. To doprawdy paradoks, wymownie świadczący o realiach „demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

A pod stołem praca wre

No i proszę – najwyraźniej znalazły się owe słynne „szuflady pełne ustaw”. A przynajmniej ich zawartość. Oto bowiem, zaglądając na stronę prezydenta okazuje się, że do 9 czerwca Bronisław Komorowski podpisał 49 ustaw. Łatwo policzyć, że od pierwszego podpisu złożonego 12 kwietnia upłynęło 58 dni, zaś w tym okresie było 11 dni ustawowo wolnych od pracy (niedziele, święta). Sobót nie liczyłem, podobnie jak dni między świętami. Oznaczałoby to, że na podpisanie 49 ustaw p. o. prezydenta miał wszystkiego 47 dni roboczych. To iście stachanowskie tempo zważywszy, że przeszło połowa – 26 – podpisanych ustaw zostało uchwalonych już po 10 kwietnia 2010 r.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Kryzys? Nie, to rezultat

Jako, że do Bożego Narodzenia daleko, a europejski socjal właśnie zaczął mówić ludzkim głosem, można się spodziewać najgorszego. Zgodnie z prawem Murphy’ego człowiek zaczyna postępować racjonalnie, gdy wszystkie inne metody zawiodły. Człowiek, a co dopiero politycy, zwykli nazywać konsekwencje swoich poczynań kryzysami.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

O pewnym upartym Amerykaninie

Zazwyczaj urzędnicza buta pozostaje bezkarna. Dzieje się tak dlatego, że konsekwencje spadają na bogu ducha winnych podatników. Tym razem stało się inaczej. Ale po kolei…

Marvin Heemeyer (ur. 28 X 1951 r.) w Granby w stanie Kolorado prowadził zakład instalujący i naprawiający tłumiki samochodowe. Dobry fachowiec, lubiany w swojej małej ojczyźnie. Szanowany zarówno przez przyjaciół, jak i wrogów.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Socjalowi się powodzi podczas powodzi

Istotą władzy państwa opiekuńczego jest – wbrew szumnej nazwie – grabież społeczeństwa. Jak wiadomo bowiem państwo ma tyle pieniędzy, ile zabierze podatnikom i na ile zdoła zadłużyć społeczeństwo a opieka kosztuje. Słowem państwo może zapewnić opiekę wszystkim pod warunkiem, że ich wcześniej doszczętnie ograbi. W państwie opiekuńczym każdorazowy kryzys czy kataklizm staje się okazją do wprowadzania niekorzystnych dla wszystkich przepisów. Bo „państwo” musi pomagać potrzebującym. Ugruntowywane w ten sposób są postawy roszczeniowe zaś bonusem jest fakt, że kryzys mija, a przepisy zostają.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Czy można wrócić do standardu złota? - relacja z debaty

Odchodzenie od standardu złota w ekonomii światowej częściowo związane jest z wielkim kryzysem lat 30. ubiegłego wieku. Jako pierwsza zrezygnowała Anglia w marcu 1931 r., jako jedna z ostatnich – Polska w 1934 r. Po drugiej wojnie światowej nastąpiła dalsza ucieczka od standardu złota, co w jakiejś mierze przełożyło się na przyspieszony rozwój technologiczny w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, chociaż zarówno przed 1939 r. jak i po 1945 r. odchodzenie od standardu złota skutkowało deflacją. Wpływ, jaki wywarł na powojenną polską edukację ekonomiczną (i po części historyczną w zakresie historii gospodarczej) keynesista Oskar Lange sprawił, że obecnie standard złota jest praktycznie nieobecny w debacie akademickiej, wspominany humorystycznie bądź jako przeżytek dawnych czasów.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Cierpliwie i metodycznie

Stara mądrość ludowa głosiła, że jak rząd mówi, że zabierze – to zabierze; ale jak mówi, że da – to tylko tak mówi. Na tej bazie powstał swego czasu dowcip o złotej rybce, która złotą wcale nie była, tylko rządową, i nie spełniała życzeń, a tylko obiecywała. Oddaje to znakomicie istotę interwencjonizmu, który ukazując wizję powszechnego dobrobytu na horyzoncie drogę do jego osiągnięcia widzi w redystrybucji dóbr. Tyle, że horyzont jest linią umowną.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

środa, 26 maja 2010

Autorytety wielu zastosowań

Polityka interwencjonizmu autorytetami stoi. Bez nich ani rusz. Skąd bowiem ktoś, nie interesujący się na co dzień mechanizmami ekonomicznymi, bez elementarnej wiedzy na temat stanu gospodarki wiedziałby, że interwencjonizm to dobre rozwiązanie? Taki na przykład ZUS czy państwowa służba zdrowia – dlaczego ludzie sądzą, że to dobre rozwiązanie? Albo, że dany polityk akurat mówi mądrze, a nie bredzi głupoty, albo że globalne ocieplenie jest prawdziwym zagrożeniem? Ano sądzą tak dlatego, że tak im mówią ci, których uznali za autorytety.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Wykorzystać możliwości

W grudniu ubiegłego roku Stanisław Michalkiewicz wspominał, jak to w 1992 r. Janusz Korwin – Mikke proponował wprowadzenie do Konstytucji RP zapisu, zakazującego uchwalania budżetu z deficytem, zaś każdą próbę obejścia tego zakazu – traktowania jako kradzieży szczególnie zuchwałej. Właściwie, biorąc pod uwagę skutki istnienia różnych deficytów, równie dobrze można traktować to jako handel ludźmi. Ważne jest, że wprowadzenie powyższego zapisu oznaczałoby częściowe lub całkowite bankructwo socjalu, w zależności od stopnia wolności gospodarczej. Zapisu, rzecz jasna nie wprowadzono, gdyż państwo nadopiekuńcze ma „zobowiązania” kosztem podatników obecnych i przyszłych. Świadczy to również dobitnie o celu sławetnej transformacji ustrojowej, którym bez wątpienia nie było odzyskanie wolności przez Polaków.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Kontrola wyższą formą zaufania

Z okazji zakończenia okresu składania rozliczeń podatkowych jedna z telewizji poprosiła o komentarz Roberta Gwiazdowskiego. Dziennikarza zatkało. Otóż Robert Gwiazdowski stwierdził, że rozliczanie podatków przez pracobiorców to zupełnie niepotrzebny przejaw nadmiernej kontroli państwa. W opinii prof. Gwiazdowskiego w zupełności wystarczą podatki płacone w imieniu pracowników przez pracodawców tudzież osoby prowadzące działalność gospodarczą. W końcu to i tak na nich spoczywa obowiązek odprowadzania podatków i różnych składek. Niezależnie od tego, w ilu miejscach pracownik jest zatrudniony.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Urzędostan Europejski

Deklarowane cele Unii Europejskiej to istny miód na serce wolnorynkowców – swobodny przepływ towarów, usług, ludzi i kapitału. Skoro jednak takie są deklarowane cele, to logicznym jest wniosek, że obecnie istnieją ograniczenia owych swobód. Zatem aby osiągnąć owe szczytne cele konieczna jest likwidacja istniejących ograniczeń. Innymi słowy – likwidacja przepisów, ograniczających wolność, co państwa członkowskie mogą osiągnąć samodzielnie. Bez korzystania z pomocy kosztownych ponadnarodowych organizacji urzędniczych z prawotwórczym ADHD, w efekcie którego jedne ograniczenia zastępowane są innymi.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Polityka miłości

Od dnia katastrofy smoleńskiej wciąż słychać, jak to tragedia będzie cynicznie wykorzystywana w walce wyborczej. I czego by nie powiedzieć – faktycznie tak jest. Larum grają, że odradza się IV RP i budzi się „demon polskiego patriotyzmu”, do którego, jak pouczył pewien młodzian z PO w programie „Młodzież Kontra” - „Polacy są przywiązani”. Kulturalny inaczej Stefan Niesiołowski jak lew walczy z „demonem patriotyzmu” z braku wypowiedzi krytykując milczenie Jarosława Kaczyńskiego i jego bratanicy Marty. Strach pomyśleć, co się stanie, gdy odprawiane przezeń egzorcyzmy zakończą się sukcesem i PiS bruździć przestanie. Na czym, biedaczysko, będzie budować swój wizerunek? Na osiągnięciach, jak pospólstwo? A może zacznie zwalczać Janusza Palikota, który milczy na temat kłopotów z krążeniem marszałka Komorowskiego? Być może zresztą w odróżnieniu od biegunki i alkoholizmu Janusz Palikot o krążeniu nic nie wie (bo i niby skąd ma wiedzieć?), co jednak nie powinno stanowić okoliczności łagodzącej wśród pretorianów POstępu.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Fetysz integracji

Od lat zagadnienie integracji europejskiej jest istnym fetyszem „elit”. Musimy się integrować, bo „jak nie Unia, to Białoruś”; w drodze integracji rozwiązane zostaną wszystkie problemy świata a nasza gospodarka prześcignie USA itd. Rzecz jasna mityczna integracja nie może odbywać się w drodze wolnorynkowej wymiany towarów i usług – co to, to nie. W takiej sytuacji politycy lokalni nie mieliby się czym wykazać a i Parlament Europejski straciłby rację bytu. Tedy swobodna wymiana towarów i usług – tak, ale za wiedzą i zgodą biurokracji przy wtórze biadolenia, że przeciwnicy takiej metody hamują integrację. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro nie od dziś wiadomo, że polskie „przypadkowe społeczeństwo” nie dorosło do poziomu „elit”. Jako żywo przypomina to sytuację z lat bodajże osiemdziesiątych XX wieku, kiedy Jan Pietrzak żartował z hasła wypisanego przez towarzyszy na transparencie - „program Partii programem Narodu” - pytając, czy to nie może być odwrotnie?

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Fałsz politycznych frazesów: Część 2. - Państwo nadopiekuńcze

Odkąd powstały organizmy państwowe w pełnym tego słowa znaczeniu, pojawiła się również biurokracja. Właściwym celem istnienia państwa jest ochrona życia, wolności i własności obywateli i stąd się wywodzi państwowy monopol przymusu. Służąca realizacji powyższych celów biurokracja ma swoje racje bytu. Problemy pojawiły się w chwili, gdy państwo miast chronić poddanych zaczęło się nimi opiekować. Odtąd przy każdym kryzysie (np. ostatnim finansowym) czy kolejnych plebiscytach zwanych wyborami urzędnicy „opiekując się” obywatelami wprowadzają bądź obiecują kolejne regulacje „by żyło się lepiej”.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Avatar recenzja filmu

„Avatar” Jamesa Camerona to zgrabny mariaż „Tańczącego z wilkami” i „Matrixa”, z widocznymi wpływami opowiadania „Sabotażysta” Olega Diwowa i scenografią przywodzącą na myśl płótna Siudmaka. I jeszcze silnym przesłaniem proekologicznym. W zasadzie już po pierwszych minutach filmu, można się domyślić kierunku rozwoju fabuły i zakończenia. A jednak pomimo tego, produkcja przyciągnęła do kin tłumy widzów i zdobyła masę nominacji do Oskarów, które tym się różnią od nagród polskiego przemysłu filmowego, że nie promują gniotów. Czym zatem film się wyróżnia na tle bogatego, bądź co bądź, dorobku kina science-fiction?

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Rewolucja 1989. Jak doszło do upadku komunizmu recenzja książki

Wydarzenia z końca lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przyniosły tak wyczekiwany kres sowieckiej dominacji i jedynie słusznego światopoglądu w Europie Środkowej i Wschodniej. Żelazna kurtyna dzieląca ludzi i myśli okazała się doszczętnie skorodowana.44. lata po upadku brunatnego socjalizmu znad Sprewy, kresu swoich dni dobiegał wreszcie czerwony znad Moskwy. Proces przemian, który się właśnie rozpoczynał postrzegany jest różnie – apologeci wydarzeń 1989 r. mówią o rewolucji, krytycy zaś o przerzuceniu odpowiedzialności za gospodarczą ruinę z komunistów na społeczeństwa.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

niedziela, 25 kwietnia 2010

Pałką, czy kijem?

Ptaszki na mieście ćwierkają, że oto w PO pojawiły się wątpliwości, czy aby na pewno Bronisław marszałek Komorowski powinien startować w przyspieszonych wyborach prezydenckich. Bo to, wicie – rozumicie, “kiepsko wypadł podczas żałoby”. Nie można wykluczyć, że stało się tak dlatego, że żałoba poświęcona jest zmarłym, a nie podziwianiu „wypadania” tego czy innego kandydata. Tak przynajmniej bywało dotąd, ale widać lokalny ciemnogród odstaje od europejskich standardów wyznaczanych przez przewodnią siłę postępactwa na polskim terytorium etnograficznym. Aliści możliwe też, że przyczyna leży gdzie indziej – jaka partia takie komentarze.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Echa katyńskiego lasu

Sobotnia katastrofa prezydenckiego samolotu sprawiła, że świat odkrył zbrodnię katyńską. O zaplanowanej decyzją Biura Politycznego KC WKP(b) i skrupulatnie przeprowadzonej przez NKWD masakrze, sprzecznej nawet z sowieckim prawem. O przeszło 21 tysiącach Polaków wymordowanych wiosną 1940 r. w Katyniu, Charkowie, Miednoje oraz sowieckich więzieniach i łagrach.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Kryzys przemysłu zimowego

Jakoś mnie nie dziwi, że ta akurat manifestacja została zgodnie przemilczana przez media. Ujawniła ona istnienie w Polsce „przemysłu zimowego”, który protestował przeciwko prowadzonej przez państwo i UE walce z globalnym ociepleniem. Manifestacja przebiegała zgodnie z tradycją: kilka setek uczestników, kordony policji i palenie opon, mające tym razem wydźwięk ideologiczny. Dzięki wysiłkom i profesjonalizmowi Straży Miejskiej nie doszło do starć manifestujących z przybyłą na miejsce grupą aktywistów ekologicznych.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Szkoła (nie)tolerancji

Ostatnio wśród polskich uczniów stały się modne petycje w sprawie zdejmowania krzyży ze szkolnych ścian. Zasadniczym argumentem, mającym uzasadniać słuszność składanych petycji, jest postulat neutralności światopoglądowej szkoły. Obok tego pojawiają się też twierdzenia, że wiszący w szkolnej sali krzyż dyskryminuje osoby o innym światopoglądzie.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Polityka historyczna wybielania białych plam

Celem polityki historycznej jest wykorzystywanie wydarzeń przeszłości, względnie manipulowanie nimi, pozwalające na osiągnięcie zamierzonych celów politycznych, ekonomicznych czy gospodarczych. Polityka historyczna może oddziaływać w dwu kierunkach – wewnętrznym i zewnętrznym z równą skutecznością. I choć wynalazek geschichstpolitik przypisywany jest Niemcom, to jak wiadomo mistrzostwo świata w tej dziedzinie osiągnęli Starsi Bracia w Wierze. Odwołując się do tragedii holokaustu, który dotknął również obywateli polskich mojżeszowego wyznania, potrafią uzasadnić wszystkie swoje roszczenia.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

JOW chce złożyć skargę na polski Sejm do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

12 września 2004 r. rozpoczęła się firmowana nazwiskiem przewodniczącego PO Donalda Tuska akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum „4xTAK”. Celem akcji było przeprowadzenie referendum ustrojowego, w którym Polacy mieli wypowiedzieć się na temat następujących zmian w Konstytucji RP:

1. likwidacją Senatu
2. ograniczeniem liczby posłów do 230
3. zniesieniem immunitetu parlamentarnego
4. wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Fałsz politycznych frazesów: Część 1. - Sie należy

Podobno historia się powtarza, tylko za każdą powtórkę trzeba płacić drożej. To zresztą zupełnie naturalne, o czym przekonuje nas jedna z sentencji heglowskich: historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła. A skoro nie nauczyła, to normalna sprawa, że za korepetycje słono sobie policzy. Weźmy dla przykładu taki PRL – w wyniku polityki centralnie planowanych niedoborów ludzie więcej liczyli na siebie, swoją pomysłowość i przedsiębiorczość, niż na gwarancje państwowe. Obecnie, w warunkach tzw. wolnego rynku, jest dokładnie odwrotnie. Ludzie domagają się masowo państwowych gwarancji, chociaż okres, gdy państwo gwarantowało wszystkim wszystko, całkiem nie tak dawno zakończył się totalną klapą gospodarki.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Państwo jak teściowa

Mieczysław Wilczek niedawno zauważył, że w Polsce przepisy prawa konstruowane są pod kątem potencjalnych nadużyć. Aczkolwiek stwierdzenie to odnosiło się do sfery życia gospodarczego, to nie będzie nadużyciem rozciągnięcie go również na kwestie społeczne. W taki bowiem sposób należy potraktować nowelizację „Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w Rodzinie”.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

„Hak” im w smak?

Haki, teczki, kwity, kompromaty… Od czasów pamiętnej „czarnej teczki” Stanisława Tymińskiego w 1990 r. stały się nieodzownym elementem życia publicznego w Polsce. Co i rusz pojawiają się w różnych przepychankach o „stołki” u „żłobu”, raz stanowiąc „zagrożenie dla demokracji i naruszenie jej standardów”, kiedy indziej znów „poważne wątpliwości, które trzeba wyjaśnić”. Rzecz jasna zależnie od tego, kto i na kogo ma „haka” a polityczni i prasowi komentatorzy wygłaszają przerażająco prymitywne tyrady o moralnych aspektach posługiwania się w polityce hakami. Zadziwiająco zgodnie pomijają przy tym kilka zasadniczych aspektów.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Salonowiec Temidy

Samochód zaparkowany na przejściu dla pieszych, w poprzek chodnika lub na miejscu dla inwalidy; gwałciciel grasujący w Zielonej Górze; uciążliwy sąsiad na zwracane w środku nocy uwagi reagujący stwierdzeniem „nie będę niewolnikiem swojego mieszkania” (co go obchodzi, że ktoś jest niewolnikiem jego kompleksów?); dwóch nieletnich, w biały dzień zabijających policjanta – jeden trzyma, drugi dźga nożem… Dlaczego wszystkie te sprawy, o tak różnym ciężarze gatunkowym, wrzucam „do jednego worka”? Bo mają wspólny mianownik – pogardę dla drugiego człowieka. Patologiczny egoizm ukierunkowany na zaspakajanie swoich zachcianek bez liczenia się z innymi, nierzadko ich kosztem.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Czego to ja nie mam? Acha, sklerozy…

Swoje zeznania przed komisją śledczą afery hazardowej Ryszard S., „uczciwy człowiek” jak sam o sobie mówi, rozpoczął od powołania się na artykuł 11c Ustawy o sejmowej komisji śledczej. W myśl tego artykułu osoba wezwana ma prawo do odmowy odpowiedzi, jeżeli jej udzielenie naraziłoby „osobę wezwaną lub osobę dla niej najbliższą [...] na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe”. Ale jak się później okazało „strach ma wielkie oczy”. Z zeznań „Rycha” wynikało bowiem, że niczego nie wie i niczego nie pamięta, co jak dotąd nie jest w Polsce ścigane. Dowodem na to kariery niektórych osób ewidentnie dotkniętych „pomrocznością jasną” w różnych aspektach swego życiorysu. Z odpowiedzialnością skarbową to już inna sprawa, no bo jak człowiek, który nie wie co się wokół niego dzieje i niczego nie pamięta może zarządzać firmą?

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

czwartek, 11 lutego 2010

Wiedza reglamentowana

Wprawdzie według zapewnień premiera Tuska podczas piątkowej debaty internauci go nie przekonali, co miało być warunkiem zmian w ustawie i projektowanym rejestrze „stron niedozwolonych”, to jednak zawiesił dalsze prace nad zapisem w ustawie w celu przygotowania go „tak by spełniał swoje zadania i był wolny od zagrożeń wolności słowa”. Słowem – „jestem za, a nawet przeciw”, co wynika z ewidentnej sprzeczności deklaracji o przekonaniu jako warunku zmian z uzasadnieniem postanowienia o wstrzymaniu prac. Taka ciągłość „myśli politycznej” raczej nie nastraja optymistycznie wobec niezwykłej wręcz determinacji obecnych władz w „upaństwowieniu” (czytaj: poddaniu urzędniczej kontroli) internetu. Bo przecież z wypowiedzi premiera Tuska jednoznacznie wynika, że rząd nie zamierza zrezygnować z wprowadzenia kontroli internetu, a jedynie odłożył jej inicjację w czasie. Zwyczajowo zresztą składając niejasne deklaracje bliżej nieokreślonych zmian, co zapewne miało uspokoić zaniepokojonych internautów.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

Hyde Park im. „Roku 1984”

W piątek 5 lutego w kancelarii premiera Donalda Tuska odbędzie się debata na temat cenzury internetu, czyli tzw. indeksu zakazanych stron. Debata pod hasłem „Zapytaj premiera” została przygotowana przez blogera Macieja Budzicha. Informacje o zadawaniu pytania do premiera dostępne są na stronie http://zapytajpremiera.pl/ . Pytania można zadawać do północy środy 3 lutego.

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

poniedziałek, 1 lutego 2010

Cenzura puściła?

Przyznam szczerze, że nieczęsto mam ostatnio okazję oglądać telewizję. Zresztą – mała strata, nawet czytanie streszczeń propozycji programowych kolejnych stacji może się okazać bolesne. Chociaż i tak mniej bolesne, niż oglądanie. Niemniej trzeba przyznać, że „polskie” produkcje na ogół dorównują poziomem zagranicznej pulpie „dla opornych”, a zdarza się, że ją znacznie przewyższają poziomem. Ale rzadko, niestety…

Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

niedziela, 24 stycznia 2010

Sprzeciw o decydującym znaczeniu

Jak wiadomo, tzw. obietnice wyborcze w Polsce nie są żadnymi wiążącymi zobowiązaniami. Dzięki temu nazwy partii politycznych zmieniają się częściej niż osoby działaczy, którzy poglądów zmieniać nie muszą. Z drugiej strony psychologia społeczna twierdzi, że zdecydowana większość ludzi, nie wyłączając polityków zmieniających „barwy klubowe”, nie ma własnych poglądów, a jedynie klepie bezmyślnie to, co im inni suflują do wierzenia. Trudno się z tym nie zgodzić obserwując polaryzację kolejnych politycznych ekip, obejmujących rządy z nadania wyborców. Dodajmy zresztą, dla pamięci, że owe rządy obejmują w wyniku różnych obiecanek – cacanek, których z zasady nie realizują, co nie przeszkadza im w pobieraniu sowitych wynagrodzeń.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Śliski temat

Nieoczekiwany sukces w walce z globalnym ociepleniem, którego to sukcesu skutki możemy oglądać na ulicach, najwyraźniej przerósł swoimi rozmiarami możliwości włodarzy. Dzięki temu całe społeczeństwo może się poczuć jak bohaterowie programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”, wprawiając swe kończyny dolne w wymyślnej ekwilibrystyce na nieodśnieżonych chodnikach.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

wtorek, 5 stycznia 2010

Bałwan

Tym razem zima dopisała jak rzadko. Śnieg, mróz i poczucie obowiązku służb oczyszczania miasta pozwoliły zmotoryzowanym i pieszym poczuć się jak bohaterowie programu „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Szczególnie piesi mieli niezwykłą okazję wprawiać swoje zziębnięte odnóża w skomplikowanej ekwilibrystyce oraz kontrolowaniu nagłych poślizgów.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

Optymistyczny pesymizm

Tradycją stycznia stało się podsumowywanie minionego i fantazjowanie o rozpoczynającym się roku – jaki będzie?. Jedni się martwią, że będzie gorzej, inni pocieszają, że gdyby być mogło to już by było. W moim subiektywnym odczuciu 2010 rok będzie naprawdę bardzo dobry. Dla publicystów na pewno. No i dla satyryków, jeśli rzecz jasna się odważą.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst