Mięsiste liście kaktusa pokrywał delikatny, biały puszek. Sprawiało to wrażenie, jakby roślinka była przyprószona śniegiem czy jakąś watą. Widok był tak uroczy, że zachęcał wręcz do pogłaskania kaktusa. Jednak każdy, kto by tego spróbował wnet by się przekonał, jaki to zły pomysł, albowiem owy, delikatny puszek, pokrywający liście kaktusa, czepiał się wszystkiego- nawet paznokci. Usunięcie go wcale nie należało do rzeczy prostych.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst.
niedziela, 15 listopada 2009
Kaktus
Etykiety:
historie pod psem,
opowiadania Stacja Kultura
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz