piątek, 17 kwietnia 2009

Słoneczko przygrzało

Jakiś czas temu grono badaczy odwołało globalne ocieplenie. A tu siurpryza, jakiej nikt by się nie spodziewał. Rządowa Agencja Ochrony Środowiska USA ogłosiła, że „dwutlenek węgla wpływa na zmiany klimatyczne” a nawet, że gazy cieplarniane w atmosferze zagrażają zdrowiu i dobrobytowi obecnych i przyszłych pokoleń i w związku z tym EPA podjęła historyczną decyzję, która stanowi przewrót w polityce klimatycznej i będzie miała konsekwencje nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale i całego świata. Nie wdając się w nadmierne szczegóły planu, który zapewne ograniczając dobrobyt i dorobek „obecnych i przyszłych pokoleń” mógłby zagrozić ich zdrowiu psychicznemu, EPA ogłosiła, że ich pomysł to „przewrót w polityce klimatycznej”. Cóż, najwyraźniej wizja pożegnania z publicznymi pieniędzmi znacząco utrudnia kontakt z rzeczywistością. I znów „nowe wraca”.

Najnobliwszy Prezydent Wśród Stoczniowców po raz kolejny wykazał się zdolnościami wizjonerskimi i w przypadku publikacji Pawła Zyzaka jeszcze zanim przeczytał orzekł (podobnie jak w przypadku publikacji doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka), że to stek kłamstw. Jak proroczo napisał Anatoli Rybakow wszystko wie, choć nic nie czytał. No, ale mniejsza z tym. Warto bowiem posłuchać, jaką wizję debaty historycznej kreuje Wałęsa Lech mówiąc (dopiski w nawiasach – M.N.): Mnie nie wolno rozpatrywać i oceniać jak wszystkich [czyżby cenzura?]. Wam nie wolno było rozmawiać z bezpieką i wielu innych rzeczy [bezpieka miała na ten temat inne zdanie, „Filozof” łopatologicznie wyjaśni, jak trzeba]. I dalej komentując swoje kontakty z bezpieką (a jednak) pojawia się cymes nad cymesami Może gdzieś byłem niezręczny i kogoś wsypałem, ale nie to, że byłem agentem. „Wsypanym” zasadniczo to wszystko jedno, o czym też wypadało by pamiętać. No, a co z „niezręcznościami” okresu prezydentury?

Przysłowiowe 3 grosze postanowił też dorzucić Kazimierz Marcinkiewicz. Oto w przypływie szczerości wyznał, że choć w kwestiach gospodarczych z niego „liberał”, to w ideowych - „konserwatysta”. Jak widać określenie „konserwatyzm ideologiczny” też zmieniło znaczenie po wejściu do UE. ZChN – owcy się rozwodzą, promowani przez PiS działacze popierają PO... Czyżby teraz określenie „konserwatyzm” miało mieć swój źródłosłów w rzeczowniku „konserwa”? Do Kazimierza Marcinkiewicza akurat pasuje. Zresztą, na tym, niestety, K. Marcinkiewicz nie skończył. Najpierw ponarzekał, że jak zaczął w mediach zachwycać się Izabel i rozwodzić nad swoim rozwodem, to teraz media już tylko o tym piszą i choć nic innego nie robi, to już o tym pisać nie chcą. Następnie zaś stwierdziwszy, że dziennikarze to „bajkopisarze” a przecież „trzeba zawsze być w porządku” zauważył odkrywczo, że PiS nie ma recepty na kryzys. To akurat prawda tyle, że g... warta, gdyż PiS od przeszło roku nie rządzi i wpływu na gospodarkę – a co za tym idzie walkę z kryzysem – nie ma. Ale, co tam – polityk się w mediach pokazał, liczy się sztuka.

Linki:

http://www.rp.pl/artykul/2,292642_USA_cieplej_o_efekcie_cieplarnianym.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6510083,Walesa__Przysiegam__ze_nie_bylem_agentem.html

http://www.tvn24.pl/-1,1595918,0,1,marcinkiewicz-trzeba-zawsze-byc-w-porzadku,wiadomosc.html

czwartek, 2 kwietnia 2009

Zdemoralizowani moraliści

Jak słusznie zauważył angielski historyk John Emerich Acton, władza demoralizuje, ale władza absolutna demoralizuje absolutnie. Trudno nie wspomnieć słów dziewiętnastowiecznego badacza obserwując działania rządu PO, mające na celu likwidację swobody badań naukowych, swobody publikacji i swobody wypowiedzi.

Oto bowiem minister rządu, którego jedną z pierwszych decyzji było powołanie speckomisji do spraw nacisków na służby specjalne, wydaje polecenie przeprowadzenia kontroli akredytacyjnej w trybie nadzwyczajnym [...] w związku z nieprawidłowościami metodologicznymi w procedurze przygotowania, zrecenzowania i obrony pracy magisterskiej pana Pawła Zyzaka na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Minister nauki i szkolnictwa wyższego, Barbara Kudrycka, jako osoba używająca tytułu „profesora nauk prawniczych” powinna wiedzieć, że tak sformułowane cele kontroli są jednoznacznym wskazaniem pożądanych wyników kontroli. Są też przy tym jednoznaczną groźbą wobec wszystkich historyków, którzy zdecydują się na podjęcie badań nad działalnością Lecha Wałęsy.

Dziwi przy tym niepomiernie, że najwyraźniej nie wie, iż wyniki badań naukowych nie zawsze potwierdzają przyjętą hipotezę. Zjawisko to mógłby jej przybliżyć mgr historii Donald Tusk, którego praca magisterska dotyczyła kształtowania się legendy Józefa Piłsudskiego w przedwojennych czasopismach. Przeprowadzenie takich badań winno uzmysłowić mgr Tuskowi, jeśli tego wcześniej nie wiedział, że oficjalna hagiografia nie koniecznie musi pokrywać się z prawdą historyczną. Warto też, aby ktoś mu uświadomił, że ponosi taką samą odpowiedzialność za poczynania swoich ministrów, jaką według niego ponosił premier Jarosław Kaczyński za działania Romana Giertycha, Andrzeja Leppera, Zbigniewa Wassermana czy Zbigniewa Ziobry.

Źródło:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Donald_Tusk

http://pl.wikipedia.org/wiki/Barbara_Kudrycka

http://wiadomosci.onet.pl/1945836,11,item.html