Czas już między bajki włożyć twierdzenie, jakoby pozycja jednostki w demokratycznym społeczeństwie była wynikiem umiejętności, uzdolnień czy pracy. Do tego bowiem właśnie zmierza żądanie tzw. parytetu, w myśl którego co najmniej połowę kandydatów na listach wyborczych mają stanowić kobiety. Nie jest to zresztą nowa idea w dziejach Polski powojennej, wystarczy wspomnieć „punkty za pochodzenie” przyznawane przy egzaminach na studia albo rzeszę „marcowych docentów”.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
poniedziałek, 23 listopada 2009
Nie matura, lecz koafiura…
Etykiety:
publicystyka proKapitalizm
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz