Z głośników dobiega pogodny jazz w dobrym guście. Swingująca perkusja, wspaniały walkin' gitary basowej, delikatne akordy gitary prowadzącej oraz sekcja „dęciaków” połączone z pianinem i „katuszami adapteru” wspaniale łączą jazzowe tradycje z nowoczesnością. Tylko tekst jakby z innej był bajki wydaje się nie do końca pasować klimatem do muzyki. I′m on the Higway to Hell...
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst.
niedziela, 15 listopada 2009
Jazzkantine, Hells Kitchen
Etykiety:
muzyka,
recenzja Stacja Kultura
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz