Jak powszechnie wiadomo Polacy są wielkimi zwolennikami tradycji, a już szczególnie tradycji suflowanych przez „autorytety”. I tak kiedy w 2005 r. głównym podmiotem skeczy kabaretowych stał się rząd PiS – u (poniekąd zresztą słusznie), to jest nim tradycyjnie po dziś dzień. Widać nie tylko „niezależne” nie wiadomo od czego media przeoczyły drobny fakt przejęcia władzy i odpowiedzialności przez ekipę „liberałów” z PO. Argumenty, jakoby PiS lepiej nadawał się do kpin i dlatego był ich ciągłym oraz jedynym obiektem padają w zetknięciu z rzeczywistością. Jan Pietrzak ma się dobrze i nadal bezlitośnie satyrą piętnuje idiotyzmy kolejnych ekip rządzących Polską. Czyli można, chociaż trzeba nieco intelekt wysilić, co w zestawieniu z poziomem kolejnych „kabaretonów” wydaje się zadaniem przerastającym siły nowego pokolenia „satyryków”.
Tymczasem kampanię prezydencką zainicjował sensacyjny transfer Andrzeja Olechowskiego z PO do SD oraz list, jaki przy tej okazji wystosował. Napisał w nim to, co mniej więcej każdy myślący człowiek widzi na co dzień, ale mniejsza z tym. Ważne jednak, że jest sensacja i od razu tyle z niej pociech. Polacy dowiedzieli się, że SD żyje i się rozrasta. Społeczeństwu przypomnieli się zarówno Paweł Piskorski jak i Andrzej Olechowski, według pierwszego „idealny kandydat na urząd prezydenta RP”. Obaj panowie natychmiast też zdominowali media. „Fakty” TVN nagle przypomniały deklaracje Donalda Tuska z 2005 r. o natychmiastowym wprowadzeniu podatku liniowego, i to co gorsza w kontekście dyskusji o planowanym wzroście wymiaru haraczu, zwanego eufemistycznie podatkami. TVN „Uwaga!” zaś grozi emisją materiału porównującego polskie drogi z niemieckimi.
Prawdopodobnie przebieg wydarzeń będzie taki: społeczeństwo najpierw się zdecydowanie podzieli, potem w obliczu zagrożenia jakimś nowym „kaczyzmem” patriotycznie zjednoczy, a na końcu tradycyjnie obudzi z ręką w nocniku. Jan Pietrzak zrobi z tego wszystkiego kabaret, pozostali zaś – kabareton.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz