sobota, 25 lipca 2009

O KDT bez emocji

Poruszenie tematu pacyfikacji KDT wywołuje olbrzymie emocje. Gdy to uczyniłem w tekście Drożej żyje się lepiej, spotkałem się z zarzutami, że popieram i bronię łamiących prawo kupców z KDT. Czuję się w obowiązku wyjaśnić swoje stanowisko w tej sprawie.

Nie bronię i nie popieram kupców z KDT. Nigdy nie uważałem Placu Defilad za właściwe miejsce do stawiania targowisk. Przypominam też, że awantura wokół KDT jest rezultatem wcześniejszych wyborów i czy się to komu podoba, czy nie, jest też potwierdzeniem powiedzenia, że żaden dobry uczynek nie pozostanie bezkarny, szczególnie bezinteresowne popieranie polityków.

Zdecydowanie sprzeciwiam się metodom rozwiązania sporu. W moim odczuciu obie strony konfliktu dały żenujące widowisko rodem z piaskownicy. Tym niemniej od władzy należałoby oczekiwać, że w rozwiązywaniu sporów argument siły nastąpi po fiasku siły argumentów, nie zaś odwrotnie. Podpieranie się twierdzeniem przedstawiającym przemoc jako jedyny środek „egzekucji prawa” pod znakiem zapytania stawia kompetencje urzędników. Nadto należy postawić pytanie, jakie jeszcze prawa i na czyje polecenie w ten właśnie sposób będą „egzekwowane”?

Zwracam uwagę na skutki likwidacji KDT przed oddaniem do użytku kupców nowego miejsca w uzgodnionej lokalizacji . Takie postępowanie oznacza (w założeniach czasową) likwidację tańszej alternatywy dla centrów handlowych. Innymi słowy – władza swym działaniem ograniczyła prawa wyboru konsumentów, w tym również moje, przeciwko czemu mam prawo protestować.

Ważniejsze moim zdaniem było i jest to, co awantury na Placu Defilad oraz płomienne dyskusje zagłuszyły. Po pierwsze są to ciągłe niejasności wokół sprzedaży polskich stoczni. Po drugie – komercjalizacja publicznej służby zdrowia, która nadal ma być utrzymywana z budżetu, czyli de facto – kieszeni podatnika. Po trzecie – udzielenie policji prawa strzelania bez ostrzeżenia w „poczuciu zagrożenia”, bez definiowania na czym owo „zagrożenie” ma polegać. Po czwarte – planowane 71 milionów zł na nagrody dla miejskich urzędasów w Warszawie, co w czasach tzw. kryzysu i „oszczędności budżetowych” zakrawa na kpiny ze społeczeństwa. Podziw z jednej, a niepokój z drugiej strony budzi fakt, jak łatwo można odwrócić uwagę ludzi od spraw naprawdę istotnych, których koszty przecież tak czy owak poniosą. I temu między innymi poświęcony był tekst Drożej żyje się lepiej.

Linki:

http://www.dziennik.pl/polityka/article418135/Tak_zmieni_sie_polska_sluzba_zdrowia.html

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Policjant-bedzie-mogl-zrezygnowac-z-oddania-strzalu-ostrzegawczego-1990529.html

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/kdt-bezprawie-w-majestacie-prawa,1342155

http://biznes.onet.pl/nasz-dziennik-isd-topi-stocznie-gdanska,18490,3023615,1,prasa-detal

http://hgw-watch.pl/2009/07/se-o-nagrodach-w-nowym-regulaminie.html

Brak komentarzy: