środa, 15 lipca 2009

Polityczna dziura w ...

Zwykły śmiertelnik, jak mu się rachunki nie zgadzają, to zaczyna poszukiwać przyczyn owej niezgodności. Nader często samo jej znalezienie albo likwiduje ową niezgodność, albo wskazuje sposób jej usunięcia. Tymczasem polityk, jak mu się rachunki nie zgadzają, rozpoczyna kampanię na rzecz programu naprawczego czy innej bzdury. Tak stan rzeczy jasno pokazuje, że aby być politykiem nie trzeba kwalifikacji czy intelektu, ale innych zalet. Dzięki temu też to, co normalnie nazywa się mankiem w polityce nosi szumne miano dziury budżetowej. I chociaż zarówno w manku jak i dziurze budżetowej stan kasy jest mniejszy, niż być powinien, to w przypadku dziury nikt nawet nie usiłuje wskazać przyczyn jej powstania. Choć wystarczyłoby przejrzeć rachunki.

A wracając do naszych baranów, czyli aktualnej dziury budżetowej. Jeszcze kilka dni temu stanowiła ona główny temat dyskusji politycznych i rozmów towarzyskich, a kiedy rząd ogłosił projekt nowelizacji budżetu – zaległa taka krępująca cisza.

Ciszę medialną nad propozycjami rządu tłumaczy po części fakt, że większość cięć odczuje społeczeństwo tak przywiązane do socjalizmu. Nie ma natomiast słowa o ograniczeniu pasożytniczej biurokracji czy likwidacji całkowicie zbędnych organizacji typu straż miejska. Trudno przy tym odmówić słuszności argumentacji, że skoro obniżane są wydatki, to i podatki też powinny zostać zmniejszone. Na koniec pozwolę sobie przypomnieć, że to właśnie PO reklamowała się onegdaj jako partia specjalistów w pozyskiwaniu funduszy unijnych. Gdzież oni teraz, na zasiłkach?

Linki:

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/ciecia;budzetowe;kogo;dotkna;najbardziej,171,0,491435.html

http://biznes.interia.pl/news/najbardziej-ucierpia-rodziny,1339357

Brak komentarzy: