niedziela, 12 lipca 2009

Przyczynek do beatyfikacji PO

Polska, jak wiadomo, krajem przesadnie normalnym nie jest, zatem i realizacja obietnic wyborczych do zadań łatwych nie należy. Konwencjonalnymi metodami, takimi jak zmiany przepisów i działania ekonomiczne, osiągnąć się tego nie da. Tedy stosowane są metody niekonwencjonalne, a wiele wskazuje na to, że mistrzostwo w tej dziedzinie osiągnęła Platforma Obywatelska.

Weźmy dla przykładu złożoną w 2007 r. obietnicę budowy w Polsce „drugiej Irlandii” (a nie jak utrzymują złośliwi „drugiej Islandii”). Od czegoś tę budowę trzeba zacząć, a jak Irlandia, to i ruch lewostronny. Tedy rząd nastawiał tyle fotoradarów przy drogach, że tylko patrzeć jak w ramach inicjatywy obywatelskiej kierowcy zaczną jeździć lewą stroną. By żyło się lepiej.

Albo taki „cud gospodarczy”, na który Polska zasługuje, o czym każde dziecko wie. Gospodarka rzecz skomplikowana, więc tu jeden cud nie wystarczy. Zatem trzeba wielu cudów i co by nie powiedzieć, ale w polskiej gospodarce wyrabiają się cuda nie spotykane w normalnych ustrojach. I tak jeszcze 6. czerwca nie było potrzeby zwiększania deficytu budżetowego ustalonego na poziomie ok. 18 miliardów zł, a już 10. lipca mowa jest o przewidywanym deficycie rzędu ok. 50 miliardów zł. I wszyscy się głowią skąd wziąć pieniądze, a przecież mamy tu do czynienia z oczywistym cudem. Jak bowiem wytłumaczyć bezsporny fakt, że w ciągu miesiąca planowany deficyt budżetowy zwiększył się przeszło dwukrotnie i to w kraju, gdzie państwowa gospodarka praktycznie nie istnieje, wydatki budżetu są wciąż zmniejszane, zaś PKB rośnie i rośnie? Ekonomiczną wersją Kany Galilejskiej?

Brak komentarzy: