Ponownie na wokandę sądową wróciła sprawa żołnierzy z Nangar – Khel. Premier Tusk przytomnie zauważył, że powinniśmy chronić naszych żołnierzy, skoro wysyłamy ich na misje i każemy strzelać. I tu trzeba się zgodzić – w końcu żołnierz ma walczyć i zabijać wrogów, a nie rozwiązywać skomplikowane dylematy moralne. Ale tu przytomność się kończy, a zaczynają oskarżenia, że w wyniku akcji polskich żołnierzy zginęli cywile. No, ciekawie. Tylko niech ci spece od „biednych cywilów” łaskawie powiedzą, jak odróżnić afgańskiego „taliba” czy „terrorystę” od „cywila”? Tym bardziej, że „talibowie” czy „terroryści” nie są zarejestrowaną, prawnie działającą organizacją o charakterze militarnym. Chyba, że o czymś nie wiem.
Przy okazji powrotu sprawy żołnierzy na wokandę marszałek sejmu Komorowski Bronisław raczył poczynić uwagę, że w państwie polskim „nie powinno być świętych krów, czy to osób, czy też grup społecznych, wyjętych spod działania prawa”. A któż to się chował swego czasu za immunitetem, którego tak ponoć nienawidzi? Niesiołowski Stefan, POsłusznie melduję. Resztę grup i osób każdy może dopisać we własnym zakresie. No cóż, jaki parlament, taki marszałek – amnezja jedna wielka i filipińska POmroczność jasna.
P.S. Stacja TVN w materiale o jurności społeczeństwa polskiego kilkakrotnie użyła wyrażenia „posiadać dzieci”. Zapewne wynikało to z prywatnych poglądów zespołu redakcyjnego stacji Tajnych Vłaścicieli Nieletnich.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz