Koalicja rządząca PO – PSL sprawuje władzę dzięki zasadzie większości sejmowej, czyli w sposób jak najbardziej demokratyczny. Ponieważ jednak rząd Donalda Tuska odrzuciwszy retorykę nienawiści i rozliczeń skupił się zgodnie z zapowiedziami wyborczymi (jeszcze z 2005 r.) wyłącznie na sprawach gospodarczych, więc do przegłosowywania kolejnego weta, pozbawienia immunitetu czy postawienia opozycyjnego byłego ministra przed Trybunał Stanu (albo chociaż przed zwykły sąd) potrzebuje wsparcia postkomuny. W ten sposób mamy praktyczne zastosowanie zasady państwa prawa, gdzie w imię idei zdanie większości jest odrzucane i decyzje zapadają po myśli mniejszości. Postkomuniści z SLD czy SdPl wywodzą się w prostej linii od SdRP, która to wywodzi się z PZPR, która swój rodowód wyprowadza z PPR, która z kolei swój rodowód internacjonalistycznie wywodzi z KPP, WKP(b) i NKWD. Polski poprzednik PPR, którym była KPP, wywodzi się z Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy, która w 1918 r. wnioskowała o włączenie Polski jako republiki w skład ZSRR (coś jak ratyfikacja tarktatu lizbońskiego). Znaczy się postkomuna o sprawiedliwości społecznej wie wszystko.
W ten oto sposób kadencja premiera Tusk Donalda i jego rządu jest pełnym praktycznym odwzorowaniem art. 2 . Konstytucji RP, który głosi, że RP jest demokratycznym państwem prawa realizującym zasady sprawiedliwości społecznej i kropka. Niestety nie ma powodów do świętowania skrupulatności poszanowania Konstytucji przez rząd, gdyż cytowany art. 2 ze względu na sprzeczności logiczno – pojęciowe jest jedynie stekiem bzdur. A rząd? No cóż...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz