środa, 3 września 2008

Babole i szansa na cud

Sensacją dnia było zrzeczenie się immunitetu przez Zbigniewa Ziobrę. Pojawiła się przy tej okazji nader ciekawa informacja. Otóż jak donoszą media grzech byłego ministra sprawiedliwości polegał na tym, że będąc ministrem sprawiedliwości pokazał prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu akta dotyczące śledztwa w sprawie mafii paliwowej, który zawarte w aktach dane osobowe wykorzystał w walce politycznej. Wynika z tego, że albo społeczeństwo zostało okłamane w kwestii istnienia tzw. układu polityczno – biznesowo – przestępczego, albo też prokuratura pokpiła sprawę. Jeżeli układ nie istnieje, to jakim cudem zawarte w aktach śledztwa w sprawie mafii paliwowej dane osobowe mogły zostać wykorzystane w walce politycznej?! O tym, że wytoczenie procesu byłemu ministrowi nie ma podtekstu politycznego, osobiście gwarantował premier Donald Tusk. Dla przypomnienia inne „osobiste gwarancje” ob. przewodniczącego PO Tusk Donalda – 1500 km autostrad, 3000 km dróg ekspresowych, podatek liniowy, wzrost gospodarczy, uproszczenie procedur administracyjnych...

Tak w ogóle, to będąc w opozycji PO miała mieć pełne szuflady genialnych ustaw i programów, które wystarczy tylko przegłosować i puścić w ruch, a będzie prosperity, że hej! Ponoć też najlepsi specjaliści w pozyskiwaniu i wykorzystywaniu unijnych środków skupili się właśnie w PO. I cóż się dzieje? Ano wygląda na to, że polskie stocznie zostaną zamknięte i jeszcze będzie trzeba zwracać źle wykorzystane środki unijne. Winni są rzecz jasna poprzednicy, co w części pewnie jest prawdą. Ale ciekaw jestem, co w tej sprawie robił rząd Donalda Tuska przez ostatnie 9 miesięcy? Szukał klucza do szuflady?

Widmo likwidacji polskich stoczni zbiega się w czasie z obchodami rocznicowymi powstania Wolnych Związków Zawodowych i „Solidarności”. Przy czym obrażone miny stroją Lech Wałęsa i Bogdan Borusewicz, bo nie zostali zaproszeni na obchody organizowane przez PiS. Media grzmią z oburzenia, choć gdy 1. sierpnia nie zaproszono przedstawicieli największej opozycyjnej partii na obchody rocznicowe Powstania Warszawskiego przy pomniku Gloria Victis na Cmentarzu Powązkowskim, to jakoś wtedy było to całkowicie zrozumiałe i zgodne z kanonami demokracji. Jest pewne, że znowu członkowie „Solidarności” wygwizdali by L. Wałęsę i B. Borusewicza. Warto jednak powtórzyć za Rafałem A. Ziemkiewiczem, że ludzie gwiżdżą na Wałęsę, Borusewicza, Mazowieckiego i innych nie za ich działalność w „Solidarności” w latach osiemdziesiątych, ale za ich działalność polityczną po 1989 r., a to zasadnicza różnica.

W niektórych powyższych kwestiach wypowiedział się poseł Niesiołowski Stefan. Wypowiedzi były jak to w przypadku posła Niesiołowskiego Stefana zwyczajnie chamskie. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że następnym razem, gdy poseł Niesiołowski otworzy usta do wypowiedzi, poseł Palikot z komisji Przyjazne Państwo przerwie agresywne wypowiedzi i w ramach polityki miłości (poprawnej politycznie) zatka otwór gębowy posła Niesiołowskiego wiadomym rekwizytem. To będzie prawdziwy cud, miłość i przejaw przyjaźni państwa dla obywateli.

Brak komentarzy: