Za każdym razem gdy internetowe serwisy informacyjne podadzą wiadomość o jakimś wydarzeniu, które miało miejsce w Warszawie – fora płoną. Stek obelg, pomówień, kalumnii, istny seans nienawiści. Dla każdego warszawskiego autochtona oczywistym jest, że autorzy większości ataków w życiu nie byli w Warszawie, nie mają bladego pojęcia, jak wygląda życie w stolicy, za to mają mocno ograniczone horyzonty myślowe. Gdyby było inaczej, to wiedzieliby, że w Warszawie mieszka mniej niż 10 procent Warszawian, reszta jest „flancowana” z całej Polski. Wniosek z tego taki, że krytykując i wyszydzając chamstwo i głupotę „Warszawiaków” tak naprawdę krytykują najczęściej swoich „ziomków” zamieszkałych w stolicy. Osobiście nie czuję się odpowiedzialny za kulturowe braki przyjezdnych (widoczne gołym okiem) zatem i to, co jeden ciemniak z prowincji bluzga drugiemu prowincjonalnemu ciemniakowi zamieszkałemu w Warszawie jest mi najzupełniej obojętne. Co więcej – mam z tego tytułu duży ubaw – nienawiść i kompleksy prowincjuszy połączone z ignorancją dają komiczne efekty.
To, że urodziłem się i mieszkam w Warszawie jest dla mnie zupełnie naturalne, podobnie jak to, że ktoś urodził się i mieszka gdzie indziej. Zapewne dlatego, że nie sądzę ludzi po pozorach. Cham i burak pozostanie chamem i burakiem niezależnie od miejsca urodzenia, zamieszkania, stanu konta bankowego, pozycji społecznej, dyplomów itd.
Powstaje jednak pytanie, dlaczego tak wielu ludzi zionie nienawiścią wobec wszystkiego, co wiąże się z Warszawą? Adolf Hitler w odwecie za Powstanie Warszawskie (jedyne tego typu wydarzenie w okupowanej przez Niemców Europie) rozkazał zrównać miasto z ziemią. Ci, którzy to przeżyli, byli tępieni przez komunistów, którzy doskonale wiedzieli, że zamieszkana przez przedwojennych Warszawian stolica nigdy nie zaakceptuje władzy czerwonego chamstwa. Dziś WE wespół z lokalnymi administracjami robią wszystko, by przekształcić polskie miasta w pozbawione charakteru kosmopolityczne aglomeracje, gdzie wydawane przez durni i oszustów certyfikaty „inteligencji” zastąpią wszystkie przymioty umysłu i charakteru. Szerzej patrząc można dostrzec cały zespół działań, mających na celu wynarodowienie społeczeństwa, oderwanie od tradycji. Dzięki temu możliwy będzie każdy podbój, każdy rozbiór zostanie obojętnie usankcjonowany przez zidiociałych gastarbeiterów, którzy nawet swego niewolnictwa nie będą w stanie dostrzec. Kto nie wierzy, niech poczyta, dzięki czemu Żydzi przetrwali tysiąclecia w diasporze i w końcu odbudowali niepodległe państwo. Dobrze by było, aby niektórzy pomyśleli o tym wszystkim, gdy znów zaczną bluzgać na Warszawę i jej mieszkańców.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz