Dzieci jak wiadomo uwielbiają pieski, więc zdarza się, że rodzice słyszą pojękiwania potomstwa „kup pieska!”. Jeśli ulegną to w większości bardzo szybko następuje podział obowiązków: dzieci czasem się z psem bawią, a rodzice mają wszystkie codzienne obowiązki. Pewien ojciec dzieciom jednakże znalazł sposób i na zaklęcia pociech, że to one będą wyprowadzać pieska i w ogóle – kupił im... smycz. Uroczyście wręczając ów rekwizyt potomstwu zapowiedział, że przez trzy miesiące smycz ma być trzykrotnie wyprowadzana na spacery, z czego jeden o świcie, drugi wieczorem a w godzinach południowych – długi (co najmniej godzinny) spacer. Jeżeli warunek zostanie dotrzymany – do smyczy dokupi wymarzonego pieska. Jak należało się spodziewać, wydatki przebiegłego rodzica skończyły się na zakupie smyczy.
Anegdota ta przypomniała mi się, gdy oglądałem relacje obrad sejmowych poświęconych sytuacji stoczni. Wprawdzie nikt nie interpelował obecnego na sali Najwybitniejszego Noblisty Wśród Stoczniowców (i nie tylko) o jego działania z planem Balcerowicza na czele, ale i tak spektakl był żenujący. Nie szukano ekonomicznych przyczyn katastrofalnej sytuacji polskich stoczni, nie dyskutowano nad sposobami rozwiązania kryzysu. Cała energia poszła w gwizdek, czyli na oskarżenia politycznych przeciwników o sprawstwo i pełną odpowiedzialność. Znowu troska o wizerunek polityczny zwyciężyła z dbałością o dobro kraju, a ja przypomniałem sobie przytoczoną we wstępie anegdotę i zacząłem marzyć, że kandydaci na ministrów będą musieli przed uzyskaniem nominacji przejść specjalny test kompetencyjny. Nie jakieś akademickie rozważania z zakresu danej dziedziny, ale wykazać się w symulacji komputerowej, w której dokładnie zostałaby odwzorowana aktualna sytuacja społeczno – gospodarcza kraju. Stworzenie takowej symulacji specom od gier nie przysporzy problemu – potrzebne będą rzetelne dane. Komputer dokonywał by oceny kandydata od której uzależniona byłaby jego nominacja na stanowisko. Mało tego – przecież później warianty rozwiązań problemów można by na bieżąco sprawdzać w symulacji komputerowej, która rzecz jasna winna być uaktualniana na bieżąco. Ale i tak wyjdzie to taniej niż eksperymenty na „żywym organizmie”.
Pomarzyć dobra rzecz, prawda? Niestety, ten pomysł nie przejdzie, gdyż narusza jeden z najważniejszych dla polskiego establishmentu mitów: ministra – wybitnego fachowca, który nic nie może wskórać, bo poprzednicy zostawili mu taki koszmarny pasztet, a jeszcze prezydent i opozycja tylko rzucają kłody pod nogi.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz