Sukces i jednomyślność odbytego szczytu w Brukseli skłaniają ku refleksji, że o ile Farinelli dzięki swej stracie zachował piękny głos, o tyle politycy wraz z nią utracili charakter i zdrowy rozsądek, a głosy ich brzmią nadal fałszywie. Pewnie Farinellemu się udało dlatego, że jego zabiegu nie przeprowadzał doktor Mirosław G. w ramach koszyka świadczeń gwarantowanych przez NFZ i minister Ewę Kopacz.
Zlot brukselski strojąc groźne miny w efekcie ograniczył się w istocie do deklaracji, złożonych z oględnych bzdur, z których nic nie wynika. Europa wprowadzi w sposób pełny wszystkie rozwiązania, by rozwiązać gruziński kryzys – grzmiał Nicolas Sarkozy. Jakie rozwiązania – tego nie powiedział. Inna sprawa, że z dalszych słów francuskiego prezydenta wynika, że owe „wszystkie rozwiązania by rozwiązać kryzys” (tak na marginesie to z powodu takiego bełkotu Irlandczycy odrzucili traktat lizboński) to sześciopunktowy plan pokojowy, który swego czasu już raz zawiózł do Moskwy. Teraz domaga się, aby Moskwa ów plan wypełniła, co też już raz solennie obiecała a następnie równie solennie olała, o czym wszyscy wiedzą a co zaświadczają kierowane wobec Moskwy wezwania prezydenta Francji. Wobec czego rosyjscy politycy i komentatorzy całkiem słusznie kpią sobie w żywe oczy z deklaracji szczytu Brukselskiego.
Płynące z Brukseli bełkot i ogólniki, wśród których zabrakło nawet nazwania po imieniu rosyjskiej agresji na terytorium Gruzji, jasno pokazują degrengoladę europejskiej „klasy” politycznej. Rzecz jasna oprócz materiału do kpin, ogólnikowy bełkot dostarcza też danych do wyciągnięcia wniosków praktycznych. Są one przygnębiające, gdyż po analizie polskiej pozycji w UE staje się jasnym, że w razie „konieczności” Polska tradycyjnie zostanie złożona na ołtarzu „europejskiego pragmatyzmu w stosunkach z Rosją”. O tym, czy tak jak w 1939 r. inicjatorami „pragmatyzmu” też będą Niemcy, a Francja i Anglia wyrażą milczącą zgodę, czas pokaże.
Link do tekstu o Sarkozym


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz