środa, 16 lipca 2008

Legalne ludobójstwo?

Janusz Korwin – Mikke w swym blogu tak oto napisał o ludobójstwie Polaków na Kresach Wschodnich RP w latach 40. dokonanym przez oddziały UPA:
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID329931740,index.html
W normalnym kraju zmarłych wspominają ich rodziny – a nie „państwo” (...) Ci, co prą do „świętowania” tych rzezi robią to też z powodów politycznych! (...) A w ogóle państwo polskie powinno obchodzić wyłącznie rocznice legalnych, wypowiedzianych i ZWYCIĘSKICH bitew i wojen.
Agresje niemiecka i radziecka we wrześniu 1939 r. legalnymi (a jaka wojna jest, do cholery!?) ani wypowiedzianymi nie były. Niezależnie od tego w ich wyniku ginęli obywatele polscy. „Nielegalnie” w „nielegalnej” i „niewypowiedzianej” wojnie ginęli w Katyniu, Starobielsku, Oświęcimiu, Brzezince, Powstaniu Warszawskim. Ginęli również w wyniku akcji podjętej przez oddziały UPA, podobnie „bezprawnie”. Ale prawomocność czy jej brak w niczym nie zmienia faktu mordów dokonywanych na obywatelach polskich. A państwo polskie, zarówno II RP, PRL jak i III RP (spadkobierczyni II RP) zobowiązało się bronić swych obywateli i wspierać ich w walce o sprawiedliwość na arenie międzynarodowej, ścigając sprawców przestępstw bądź domagając się chociaż ich wskazania, zwłaszcza w przypadku ludobójstwa, które nie ulega przedawnieniu. Za co, i na co, między innymi pobiera podatki, których p. Janusz Korwin – Mikke ewidentnie płacić nie lubi, o czym sam wielokrotnie pisał. Czyżby lubił gdy są one marnotrawione?
Poza tym, czy święte przestrzeganie zobowiązań propagowane przez Janusza Korwina – Mikkego dotyczyć ma wyłącznie ubeckich przywilejów emerytalnych, i to mimo że zobowiązania te zostały podjęte przez okupantów na rzecz kolaborantów? Czy samo domaganie się prawdy i wykonywania elementarnych zobowiązań państwa wobec obywateli jest hańbiące, czy też raczej zawłaszczanie tej działalności przez „politykierów”?
Całkowicie zgadzam się natomiast z wyjaśnieniem bierności władz polskich w tej sprawie – polityczna przyjaźń z Ukrainą ma swoją cenę.
Zgadzam się również, że częściej wspominamy (lecz w żadnym wypadku nie „świętujemy” – w Zaduszki wspominamy czy świętujemy?) klęski i tragedie niż zwycięstwa. Jednakże zarówno w świętowaniu zwycięstw jak i wspominaniu doznanych klęsk, chodzi o to samo – pamięć o uczestnikach wydarzeń. Wszystko jedno, bohaterach czy ofiarach – obywatelach polskich i rodakach. Co najwyraźniej niektórym umyka.

Brak komentarzy: