piątek, 25 lipca 2008

O apelu mężczyzny, który już skończył

24 lipca na blogu Leszka Millera ukazał się tekst Nie jest jeszcze za późno, poświęcony stanowisku SLD wobec prezydenckiego weta ws. nowelizacji ustawy medialnej. Najciekawsze jednak jest nie to, co Leszek Miller pisze o wspomnianym stanowisku, projekcie PO czy wreszcie rejtanowskie rozdzieranie szat w formie apelu, ile to, co L. Miller mówi o sobie.
Przede wszystkim L. Miller taktownie nie zauważył, że żyjemy w kraju, gdzie prawie wszystkie media atakują część opozycji. Dotyczy to w całej rozciągłości telewizji publicznej, która pluje na PiS trochę mniej od czasu, gdy PO ogłosiła chęć odcięcia TVP od źródełka żywej wody finansowej, czyli likwidacji abonamentu RTV. Nawiasem mówiąc, postępowanie mediów wobec opozycji jest analogiczne jak w okresie PRL – u. Co nie oznacza, że opozycja zawsze jest niewinna jako te lilije.
Warto też przypomnieć, że nie tylko PiS czy PO rządziły publiczną TVP – lewica też, i pytanie, czy z lepszym skutkiem?
Twierdzenie o dominacji PiS w mediach publicznych potraktować można w kategoriach angielskiego dowcipu – pełna sarkazmu abstrakcja. Inaczej trzeba by chyba pójść w ślady posłów Palikota i Niesiołowskiego i postawić pytanie o stopień zaawansowania paranoi.
Dalej jest jeszcze lepiej, pozwolę sobie zacytować fragment tekstu sygnowanego przez L. Millera:
Lewica musi być w opozycji zarówno do PO, jak i PiS – u, ale Prawo i Sprawiedliwość to współczesna wersja narodowego socjalizmu. Z jego niechęcią do liberalizmu i aprobatą nacjonalizmu. Mieszaniną demagogii socjalnej i etatyzmu gospodarczego [...] Hasło z lat 30-tych „nie interesuje mnie prawo, interesuje mnie sprawiedliwość” jak ulał pasuje do dzisiejszych wyznawców braci Kaczyńskich.
ŹRÓDŁO: http://leszek-miller.blog.onet.pl/2,ID331690223,index.html
Piękne, czyż nie? Leninowskie tezy organizacyjnej roli prasy oraz nieustającej walki światowego proletariatu jak widać zostały niektórym solidnie wbite rózgą do rzyci i podobnie jak Lenin – wiecznie żywe są. Mamy też najtreściwszy opis polityki społeczno – gospodarczej komunistów PZPR prowadzonej przez przeszło czterdzieści lat – niechęć do liberalizmu, demagogia socjalna i etatyzm gospodarczy. Warto też przypomnieć, że Leszek Miller, zanim jeszcze został zwolennikiem liberalizm gospodarczego i społecznego czynnie działał w komunistycznej PZPR, wspomnianej wcześniej. To tak a propos demagogii ogólnie. Zastanawia też niechęć byłego członka PZPR do narodowego socjalizmu – pomiędzy 17 IX 1939 a 22 VI 1941 Polacy przeszli praktyczną lekcję „wrogości” komunizmu wobec narodowego socjalizmu. A i po 22 lipca 1944 komuniści tępili polskich kolaborantów narodowego socjalizmu, zwłaszcza wśród AK i „reakcyjnego podziemia”.
Co do przytoczonego przez Leszka Millera hasła, też mam, nawet dwa, również z lat 30. „Nieważne kto i jak głosuje. Ważne, kto liczy głosy”. „Kadry decydują o wszystkim”. Przez cały PRL przyświecały praktykom lewicy. Autorem obu haseł jest wybitny przedstawiciel socjalistycznego proletariatu i lewicy w ogóle – Józef Wissarionowicz Stalin.
W jednym jednak muszę się całkowicie zgodzić z Leszkiem Millerem. Narodowy socjalizm winien być bezwzględnie tępiony. Podobnie jak inne socjalistyczno – lewackie aberracje i zwykłe złodziejstwo.

Brak komentarzy: