czwartek, 17 lipca 2008

Jak Hans z Iwanem kradli na rachunek Winnetou

Komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA przegłosowała rezolucję w której wzywa Polskę do natychmiastowego zadośćuczynienia (czyt.: zwrotu mienia bądź wypłaty odszkodowań) osobom, których mienie zostało skonfiskowane przez Trzecią Rzeszę Niemiecką i reżim komunistyczny. Autorem tegoż kuriozalnego pomysłu jest „demokrata” z Florydy, Robert Wexler, a pod dokumentem podpisało się 30 kongresmenów z obu partii.
Nie wiem, co zrobią „nasze” (za)drogie „elity polityczne”, ale jestem pewien, czego nie zrobią. Nie zlecą napisania anglojęzycznej Historii Polski po 1939 r. dla „opornych”, w której zostało by wyjaśnione kto zakładał w Polsce obozy koncentracyjne, kto mordował Polaków i zamieszkujące RP mniejszości etniczne, kto rabował przy okazji wszystko co się dało, kto i jakich powojennych zamian terytorialnych dokonał itd., aż po eksplikację chtonicznego charakteru ustroju komunistycznego i genezy jego napływu do Polski czy wyjaśnienie istoty własności i zasad „demokracji” w ustroju komunistycznym. Takowe książeczki mogłyby zostać wysłane ze stosownymi dedykacjami dla szanownych kongresmenów z R. Wexlerem na czele.
Mało tego – my też mamy parlament (i to dwuizbowy!), który mógłby np. uchwalić rezolucję wzywającą USA do natychmiastowego zwrotu ziemi rdzennym Amerykanom, do czego kolejne rządy USA zobowiązywały się w traktatach i umowach, oraz wypłacenia odszkodowań za opóźnienie. Albo wyjaśnienia wszelkich okoliczności niejasnej śmierci gen. dyw. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego 1. lipca 1942 r. w Nowym Jorku. Przydała też by się prośba o wyjaśnienie, jak właściwie Polacy mogą zwrócić mienie zagrabione przez okupantów? I dlaczego Polska (i to dopiero teraz, skoro w Jałcie Roosevelt a w Poczdamie Truman jej nie zlikwidowali) ma płacić odszkodowania za rabunki dokonane na jej terytorium przez okupantów?
Oczywiście takie postępowanie, jako bodajże jedyne logiczne w świetle faktów historycznych, jest uwarunkowane przez dwie zasadnicze okoliczności – po pierwsze niezawisłość władz polskich, po drugie – rezolucję kongresmenów USA (nie pierwszą antypolską – polskie obozy koncentracyjne, Polska jako najważniejszy sojusznik Hitlera) potraktować trzeba by jako przejaw głupoty bądź nieuctwa. Tyle, że zaistnienie którejkolwiek z tych okoliczności nie wydaje się zbyt realne.
O atrofii stosunków polsko – amerykańskich na rzecz integracji europejskiej napisano już wiele. Warto jednak zwrócić uwagę, ze rezolucja została podjęta akurat w czasie, gdy ważą się losy amerykańskiej „Tarczy” w Europie Środkowej. Jest to tym bardziej zaskakujące, że owa rezolucja dotyczy też Litwy, wskazywanej jako alternatywa dla Polski na umiejscowienie wyrzutni rakiet. Wreszcie sprzeciw wobec budowy „Tarczy” ze strony Niemiec i Rosji, budujących przy sprzeciwie Polski i części państw bałtyckich gazociąg przyjaźni Ribbentrop – Mołotow.
Kolejną niepokojącą okolicznością są niedawne zapowiedzi premiera Tuska w sprawie wypłaty odszkodowań za mienie utracone podczas drugiej wojny światowej (a kto pokryje dotychczasowe koszty utrzymania mienia?). Istotne jest też pytanie o zakres terytorialny – czy odszkodowania i zwrot mienia dotyczyć mają obecnego terytorium Polski, czy też stanu z 31. sierpnia 1939 r.?
Rzecz jasna rezolucja ta znacznie utrudni dalsze stosunki Polski z USA, zwłaszcza w kontekście ruchu bezwizowego itp. Inna sprawa jednak, że sposób i ton rozpowszechnianych wieści na jej temat wzbudzają niechęć wobec władz USA.
Dlatego powstają pytania komu i do czego właściwie jest ta rezolucja potrzebna? Proponuję sobie przypomnieć kto i w czyim imieniu powiedział, że jeśli Polska nie uzna roszczeń odszkodowawczych, to zostanie „płacząca i wierzgająca zaciągnięta do sądu w stanach”. Jakoś nikt temu towarzyszowi nie zwrócił uwagi, że terytorium RP jurysdykcji amerykańskiej nie podlega.

Brak komentarzy: