Komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA przegłosowała rezolucję w której wzywa Polskę do natychmiastowego zadośćuczynienia (czyt.: zwrotu mienia bądź wypłaty odszkodowań) osobom, których mienie zostało skonfiskowane przez Trzecią Rzeszę Niemiecką i reżim komunistyczny. Autorem tegoż kuriozalnego pomysłu jest „demokrata” z Florydy, Robert Wexler, a pod dokumentem podpisało się 30 kongresmenów z obu partii.
Nie wiem, co zrobią „nasze” (za)drogie „elity polityczne”, ale jestem pewien, czego nie zrobią. Nie zlecą napisania anglojęzycznej Historii Polski po 1939 r. dla „opornych”, w której zostało by wyjaśnione kto zakładał w Polsce obozy koncentracyjne, kto mordował Polaków i zamieszkujące RP mniejszości etniczne, kto rabował przy okazji wszystko co się dało, kto i jakich powojennych zamian terytorialnych dokonał itd., aż po eksplikację chtonicznego charakteru ustroju komunistycznego i genezy jego napływu do Polski czy wyjaśnienie istoty własności i zasad „demokracji” w ustroju komunistycznym. Takowe książeczki mogłyby zostać wysłane ze stosownymi dedykacjami dla szanownych kongresmenów z R. Wexlerem na czele.
Mało tego – my też mamy parlament (i to dwuizbowy!), który mógłby np. uchwalić rezolucję wzywającą USA do natychmiastowego zwrotu ziemi rdzennym Amerykanom, do czego kolejne rządy USA zobowiązywały się w traktatach i umowach, oraz wypłacenia odszkodowań za opóźnienie. Albo wyjaśnienia wszelkich okoliczności niejasnej śmierci gen. dyw. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego 1. lipca 1942 r. w Nowym Jorku. Przydała też by się prośba o wyjaśnienie, jak właściwie Polacy mogą zwrócić mienie zagrabione przez okupantów? I dlaczego Polska (i to dopiero teraz, skoro w Jałcie Roosevelt a w Poczdamie Truman jej nie zlikwidowali) ma płacić odszkodowania za rabunki dokonane na jej terytorium przez okupantów?
Oczywiście takie postępowanie, jako bodajże jedyne logiczne w świetle faktów historycznych, jest uwarunkowane przez dwie zasadnicze okoliczności – po pierwsze niezawisłość władz polskich, po drugie – rezolucję kongresmenów USA (nie pierwszą antypolską – polskie obozy koncentracyjne, Polska jako najważniejszy sojusznik Hitlera) potraktować trzeba by jako przejaw głupoty bądź nieuctwa. Tyle, że zaistnienie którejkolwiek z tych okoliczności nie wydaje się zbyt realne.
O atrofii stosunków polsko – amerykańskich na rzecz integracji europejskiej napisano już wiele. Warto jednak zwrócić uwagę, ze rezolucja została podjęta akurat w czasie, gdy ważą się losy amerykańskiej „Tarczy” w Europie Środkowej. Jest to tym bardziej zaskakujące, że owa rezolucja dotyczy też Litwy, wskazywanej jako alternatywa dla Polski na umiejscowienie wyrzutni rakiet. Wreszcie sprzeciw wobec budowy „Tarczy” ze strony Niemiec i Rosji, budujących przy sprzeciwie Polski i części państw bałtyckich gazociąg przyjaźni Ribbentrop – Mołotow.
Kolejną niepokojącą okolicznością są niedawne zapowiedzi premiera Tuska w sprawie wypłaty odszkodowań za mienie utracone podczas drugiej wojny światowej (a kto pokryje dotychczasowe koszty utrzymania mienia?). Istotne jest też pytanie o zakres terytorialny – czy odszkodowania i zwrot mienia dotyczyć mają obecnego terytorium Polski, czy też stanu z 31. sierpnia 1939 r.?
Rzecz jasna rezolucja ta znacznie utrudni dalsze stosunki Polski z USA, zwłaszcza w kontekście ruchu bezwizowego itp. Inna sprawa jednak, że sposób i ton rozpowszechnianych wieści na jej temat wzbudzają niechęć wobec władz USA.
Dlatego powstają pytania komu i do czego właściwie jest ta rezolucja potrzebna? Proponuję sobie przypomnieć kto i w czyim imieniu powiedział, że jeśli Polska nie uzna roszczeń odszkodowawczych, to zostanie „płacząca i wierzgająca zaciągnięta do sądu w stanach”. Jakoś nikt temu towarzyszowi nie zwrócił uwagi, że terytorium RP jurysdykcji amerykańskiej nie podlega.
Nie wiem, co zrobią „nasze” (za)drogie „elity polityczne”, ale jestem pewien, czego nie zrobią. Nie zlecą napisania anglojęzycznej Historii Polski po 1939 r. dla „opornych”, w której zostało by wyjaśnione kto zakładał w Polsce obozy koncentracyjne, kto mordował Polaków i zamieszkujące RP mniejszości etniczne, kto rabował przy okazji wszystko co się dało, kto i jakich powojennych zamian terytorialnych dokonał itd., aż po eksplikację chtonicznego charakteru ustroju komunistycznego i genezy jego napływu do Polski czy wyjaśnienie istoty własności i zasad „demokracji” w ustroju komunistycznym. Takowe książeczki mogłyby zostać wysłane ze stosownymi dedykacjami dla szanownych kongresmenów z R. Wexlerem na czele.
Mało tego – my też mamy parlament (i to dwuizbowy!), który mógłby np. uchwalić rezolucję wzywającą USA do natychmiastowego zwrotu ziemi rdzennym Amerykanom, do czego kolejne rządy USA zobowiązywały się w traktatach i umowach, oraz wypłacenia odszkodowań za opóźnienie. Albo wyjaśnienia wszelkich okoliczności niejasnej śmierci gen. dyw. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego 1. lipca 1942 r. w Nowym Jorku. Przydała też by się prośba o wyjaśnienie, jak właściwie Polacy mogą zwrócić mienie zagrabione przez okupantów? I dlaczego Polska (i to dopiero teraz, skoro w Jałcie Roosevelt a w Poczdamie Truman jej nie zlikwidowali) ma płacić odszkodowania za rabunki dokonane na jej terytorium przez okupantów?
Oczywiście takie postępowanie, jako bodajże jedyne logiczne w świetle faktów historycznych, jest uwarunkowane przez dwie zasadnicze okoliczności – po pierwsze niezawisłość władz polskich, po drugie – rezolucję kongresmenów USA (nie pierwszą antypolską – polskie obozy koncentracyjne, Polska jako najważniejszy sojusznik Hitlera) potraktować trzeba by jako przejaw głupoty bądź nieuctwa. Tyle, że zaistnienie którejkolwiek z tych okoliczności nie wydaje się zbyt realne.
O atrofii stosunków polsko – amerykańskich na rzecz integracji europejskiej napisano już wiele. Warto jednak zwrócić uwagę, ze rezolucja została podjęta akurat w czasie, gdy ważą się losy amerykańskiej „Tarczy” w Europie Środkowej. Jest to tym bardziej zaskakujące, że owa rezolucja dotyczy też Litwy, wskazywanej jako alternatywa dla Polski na umiejscowienie wyrzutni rakiet. Wreszcie sprzeciw wobec budowy „Tarczy” ze strony Niemiec i Rosji, budujących przy sprzeciwie Polski i części państw bałtyckich gazociąg przyjaźni Ribbentrop – Mołotow.
Kolejną niepokojącą okolicznością są niedawne zapowiedzi premiera Tuska w sprawie wypłaty odszkodowań za mienie utracone podczas drugiej wojny światowej (a kto pokryje dotychczasowe koszty utrzymania mienia?). Istotne jest też pytanie o zakres terytorialny – czy odszkodowania i zwrot mienia dotyczyć mają obecnego terytorium Polski, czy też stanu z 31. sierpnia 1939 r.?
Rzecz jasna rezolucja ta znacznie utrudni dalsze stosunki Polski z USA, zwłaszcza w kontekście ruchu bezwizowego itp. Inna sprawa jednak, że sposób i ton rozpowszechnianych wieści na jej temat wzbudzają niechęć wobec władz USA.
Dlatego powstają pytania komu i do czego właściwie jest ta rezolucja potrzebna? Proponuję sobie przypomnieć kto i w czyim imieniu powiedział, że jeśli Polska nie uzna roszczeń odszkodowawczych, to zostanie „płacząca i wierzgająca zaciągnięta do sądu w stanach”. Jakoś nikt temu towarzyszowi nie zwrócił uwagi, że terytorium RP jurysdykcji amerykańskiej nie podlega.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz