środa, 2 lipca 2008

Polityczna wóda z mózgu

O ile twierdzenie, że działalność Wspólnoty € - pejskiej przynosi wyłącznie negatywne skutki jest przesadą, o tyle twierdzenie jakoby W€ była tworem idealnym, źródłem wszelkiego dobrobytu i pomyślności, zakrawa na symptom choroby psychicznej. Będąc sceptycznym wobec formy i dziedzin działalności W€ nader często mam wrażenie, że owe pozytywne skutki są w znacznej mierze efektami ubocznymi i całkowicie niezamierzonymi. Ot, chociażby „budowa społeczeństwa informacyjnego”, będąca jednym ze priorytetów działań W€, w wyniku której poszerza się dostęp społeczeństwa do internetu, w którym pojawiają się coraz częściej słowa krytyki działalności W€, Parlamentu € - pejskiego oraz lokalnych polityków kolaborujących z wyżej wymienionymi organizacjami. Można powątpiewać, czy takie właśnie wykorzystanie wolności słowa i szerokiego dostępu do internetu było akurat celem € - posłów, szczególnie gdy dziś tak ostentacyjnie zastanawiają się nad problemem jak w majestacie prawa złamać własnoręcznie ustanowione wcześniej przepisy prawa. W ramach wyjaśnienia – traktat lizboński miał wejść w życie tylko po jednogłośnym (aklamacja) przyjęciu przez wszystkie kraje członkowskie W€, a w Irlandii ... . Zabawne jest, że żaden z obrońców różnych „wolności”, „demokracji” itd. nie dostrzega w postępowaniu € - pejskich polityków zagrożenia wolności i demokracji, choć tu akurat jest ono ewidentne. Dziwi to tym bardziej, że w dziejach Europy były już partie, których głównym sposobem działania było ciągłe łamanie istniejącego (również tego, który same wytworzyły!) porządku prawnego i społecznego – NSDAP w III Rzeszy i WKP(b) (później KPZR) w ZSRR.
Determinacja w działalności € - pejskich polityków na odcinku biurokratyczno – społecznym może zostać wytłumaczona wyłącznie całkowitym brakiem koncepcji gospodarczych. I o kant d... potłuc argumenty, że jak nie przyjmiemy traktatu lizbońskiego, to W€ nie będzie się mogła rozszerzać, zatrzymamy integrację, odetniemy niezrzeszonym państwom dostęp do kultury i cywilizacji europejskiej, zahamujemy rozwój współpracy z Ukrainą (a w perspektywie jej przyłączenie), a przecież Polska jest wschodnią rubieżą W€ itd. Z litości nie napiszę co sądzę o wybitnie niskim poziomie moralnym i intelektualnym autorów tejże argumentacji. Litwa, Łotwa i Estonia są bardziej na wschodzie Europy niż Polska, wystarczy mapa by to stwierdzić. Póki Niemcy będą układać się z Rosją z pominięciem interesów wszystkich członków W€, również Polski i krajów bałtyckich (patrz: bałtycki rurociąg przyjaźni im. Ribbentropa – Mołotowa), póty stanowisko Kremla wobec integracji Ukrainy z W€ będzie jednoznacznie przeciwne. A że Niemcom bardziej zależy na stosunkach z Rosją, przejdą nad tym do porządku dziennego. Gdyby zaś rozwój kultury i cywilizacji europejskiej oraz zasięg ich oddziaływania zależeć miały wyłącznie od jakiś papierków, to świadczyło by to wyłącznie o ich skrajnym upadku, bo w tych dziedzinach tylko szmirę trzeba reklamować, dzieła naprawdę wartościowe nigdy tego nie wymagały. Warto wreszcie przypomnieć, że Polska od 1 mają 2004 r. jest członkiem W€, referendum akcesyjne odbyło się w czerwcu 2003 r., a negocjacje akcesyjne – jeszcze wcześniej. O traktacie lizbońskim czy konstytucji € - pejskiej nikomu się wtedy nie śniło, a W€ jakoś się rozszerzała i integrowała.
Na mnie osobiście największe wrażenie robi jednak argument obrońców traktatu w myśl którego oni, mając szerokie horyzonty myślowe, gotowi są uszczęśliwić ludność Europy nawet wbrew jej woli. Bo oni wiedzą lepiej co jest dobre. Adolf Hitler i Józef Stalin też wiedzieli lepiej, co jest dobre dla ludzi.
Ciekawym faktem jest natomiast, że nagle okazało się jak wielu sceptyków i przeciwników ma traktat lizboński, i to nie tylko wśród „moherowych beretów” o. Rydzyka. Chyba, że prezydent Czech Vaclav Klaus cichaczem dołączył do ich grona. Brak natomiast słowa wyjaśnienia, dlaczego ten wspaniały traktat jest wyłącznie bełkotliwym aneksem skłania ku podejrzliwości.
Jedno trzeba przyznać – całkowite olanie przez polityków PO własnego programu wyborczego (a tym samym elektoratu) po dojściu do władzy w świetle powyższego świadczy o wybitnej € - pejskości tejże partii.
Wszystkie te głośne spory, o agenturalną przeszłość różnych autorytetów, traktaty, prowokacyjnie antypolskie wypowiedzi rabinów (przecież to nie pierwsze) i tym podobne duperele odwracają uwagę od kwestii naprawdę istotnej – nieuchronnie nadciągającej zapaści gospodarczej zarówno RP jak i W€. Niedowiarkom polecam porównanie cen obecnych z tymi z listopada 2007 r.

Brak komentarzy: