Okres przełomu roku charakteryzują podsumowania, debaty o tym co w mijającym roku było dobre, co nie, co się udało itp. Wszystkie media zasypują odbiorców swoją wizją ostatnich dwunastu miesięcy. Ja też mam swój typ, który z jednej strony jest sukcesem, zaś z drugiej – porażką.
Wielce ceniony przeze mnie Stanisław Michalkiewicz twierdzi, że okupująca RP Ludową „razwiedka” ku uciesze gawiedzi struga autorytety z banana. Ostatnie wypowiedzi generała Kiszczaka wprawdzie nasuwają podejrzenia, że albo kończą się banany, albo strug szlag trafił. Ale mniejsza z tym.
Cóż bowiem można by wystrugać, nie tylko z banana, gdyby nie organizatorska rola prasy? Oto na przykład po roku rządów partii, której sztandarowym postulatem był podatek liniowy, a która cały czas forsuje podatek progresywny, sondaże wskazują na poparcie stałe z tendencją do wzrostu. Albo przeciwnicy prywatyzacji szpitali pomstują na potęgę przeciwko prezydenckiemu wetu do ustawy prywatyzującej szpitale. Tudzież sytuacja, gdy przeszło połowa Polaków (w świetle badań sondażowych opinii publicznej) źle ocenia rząd, ale tyle samo, a nawet więcej respondentów dobrze ocenia premiera.
Z wzmiankowanych sondaży wynika jasno, że tzw. IV władza doprowadziła znaczną część społeczeństwa do stanu permanentnego zidiocenia. Bo nikt chyba nie wątpi w rzetelność przeprowadzonych badań sondażowych ani też wiarygodność publikatorów wyników tychże badań. I ten stan rzeczy należy uznać za bezapelacyjny sukces mediów. Oraz totalną porażkę społeczeństwa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz