czwartek, 29 stycznia 2009

Etap deja vu

Wprawdzie kryzys bankowy nas omija a i o żadnej dziurze budżetowej nie ma mowy, ale co szkodzi powalczyć z jednym i drugim, tym bardziej, że do prowadzenia skutecznej walki potrzebne będą sztaby ekspertów, a może i jakieś agendy? Tedy walka wre na całego, choć w sumie walka z urojonymi zagrożeniami winna skutkować wizytą u odnośnego specjalisty. Ale przecież co nieistniejąca „dziura budżetowa” czy omijający szerokim łukiem „kryzys”, to nie jakiś niedorzeczny „układ”, który nigdy nie istniał. Jeśli potrzeba, bez wątpienia znajdzie się kilka usłużnych „autorytetów”, gotowych wystosować stosowną petycję, wystawić świadectwo itd. Przykładów realizacji takich pięknych inicjatyw multum, choć już np. 650 utytułowanych uczonych, co to twierdzi, że globalne ocieplenie to lipa jedna wielka, autorytetu najwyraźniej nie ma.

Zresztą, co tam świata zmartwienia, skoro następuje widoczna poprawa stosunków z Rosją. Widać to było zwłaszcza na materiałach pokazujących rozmowy premiera Tuska z premierem Putinem na szczycie w Davos. Ogromnym sukcesem jest porozumienie w kwestiach dostaw gazu – Rosjanie postulują budowę rurociągów północnego i południowego, omijających szerokim łukiem terytorium Polski. Wymarznięta UE z pełnym zrozumieniem przyjęła do wiadomości postulat kanclerz Merkel, domagający się jednogłośnego poparcia przez kraje członkowskie tychże inicjatyw.

Patrząc na to wszystko mam nieodparte wrażenie deja vu. Z jednej strony propaganda sukcesu, z drugiej – walka z kryzysami wszelki sukces negującymi. Skąd my to znamy? Nie wspominając już o konsekwencjach rosyjsko – ukraińskiej wojny gazowej, o których pisałem w tekście Ulga na gazie . No, ale ja nie jestem na szczęście „medialnym autorytetem”, więc wolno mi mówić co myślę nawet, gdy mam rację.

Brak komentarzy: