wtorek, 20 maja 2008

Szarganie "śfientości"

Nieodpowiedzialni gnoje (cytat za A. Michnikiem) z IPN - u pogrzebali w archiwach i na podstawie znalezionych "papiórów" (tzw. ubeckich fałszywek) napisali książkę o Lechu Wałęsie. Gdy tylko gruchnęła wieść, że nasz ukochany eks - prezydent zostanie bohaterem publikacji naukowej gwałt się podniósł po salonach i rykoszetem dupnął w zagrody maluczkich, że hej!
Media swą powinność zrozumiały i na wszystkich kanałach emitują alarmistyczne odgróżki niedoszłego "Mendrca Ełropy", jak to machnie "siekierkom" autorytetu swego moralnego i cały nakład pójdzie na przemiał. Ja poczekam, aż książka się ukaże i wtedy powiem całą prawdę - mówi eks - stoczniowiec.
A dlaczego dopiero po ukazaniu książki? Prawda jako taka winna być znana wszystkim od początku, jeśli nie ze względów moralnych to w wyniku działania zapisu Konstytucji RP o jawności życia publicznego. Chyba, że jest to prawda wstydliwa... Przypomina się Stan Tymiński w czasie kampanii prezydenckiej 1990 r. Wszystkie te kryształowe charaktery bojowników o wolność drżały na myśl o zawartości "czarnej teczki" Stana T. Ciekawe czemu?
A tak na marginesie - istnieją pojęcia, skodyfikowane i zapisane w Konstytucji RP (jakieś niedopatrzenie?) o wolności przekonań, publikacji i badań naukowych, o czym eks - prezydent powinien wiedzieć. Wypowiedzi Lecha Wałęsy najprawdopodobniej mają skłonić wydawcę do rezygnacji z publikacji książki (potencjalne starty finansowe wynikające z przemiału całego nakładu), co chyba jest naruszeniem wspomnianych wcześniej zapisów.
Przecież jeżeli historycy IPN napisali bzdury i oszczerstwa, to będą skończeni jako naukowcy i winni ponieść konsekwencje prawne swego czynu, co gwarantuje niezawisłość wymiaru sprawiedliwości RP.
Stanisław Michalkiewicz czy Janusz Korwin - Mikke od lat mówią o lustracji jako warunku sine qua non polskiej polityki argumentując, że nie wiadomo kto - oprócz organów państwowych (co wcale nie musi sprzyjać demokracji) - ma dostęp do materiałów komunistycznej bezpieki ani jak je wykorzysta. Innymi słowy realizacja ich postulatów jest w interesie polityków, kończąc epokę gry teczkami.
Poza tym - cóż wart autorytet, który byle oszczerstwa mogą podawżyć?

Brak komentarzy: