Zawrzało wśród emigracji, która dowiedziała się, że rząd kombinuje, jak pozamykać polskie szkoły przy ambasadach. Ponieważ informacja została zdementowana, przeto więcej niż pewnym jest likwidacja polskich szkół. W charakterze analogii, gdy obecny rząd robi co innego niż obiecuje, przypominam usłużnie chociażby podatek liniowy. Poza tym jak zwykle pytam – kto ich wybrał, bo to nie żaden kryzys, tylko rezultat. Ponoć emigracja europejska tłumnie zagłosowała na „europejczyków” z PO...
Dość ciekawie wyglądało wspomniane dementi wyemitowane przez Wiadomości TVP 1. Oto pojawił się niedogolony przedstawiciel władzy, którego nazwiska nie chciało mi się odczytywać i zapowiedział, że nie są planowane likwidacje polskich szkół przy ambasadach, ale skoro euro spadło o 30% to znaczy, że trzeba będzie zapłacić 30% więcej. Niby poza kiepską polszczyzną w jego wypowiedzi nie było nic intrygującego, ale jednak. Przecież o znacznym spadku wartości euro mówił reprezentant rządu w te pędy planującego rezygnację na rzecz wzmiankowanego euro z atrybutu niepodległości, jakim jest własna waluta. Schizofrenia czy kiepska propaganda?
Podobne pytanie nieodparcie nasuwa się przy okazji kolejnych „parad równości”. Otóż uczestnicy tych imprez walcząc o tolerancję (czyli dosłownie „znoszenie”) bezlitośnie tępią osoby, ośmielające się mieć inne poglądy w afirmowanych przez aktywistów kwestiach. Domagają się przy tym specjalnych praw i przywilejów (np. specjalnych nowelizacji prawa). Najwyraźniej aktywiści nie wiedzą, że prawa i przywileje wiążą się z obowiązkami, gdyż czym innym wytłumaczyć ich milczenie w kwestii zobowiązań?
Dość ciekawie wyglądało wspomniane dementi wyemitowane przez Wiadomości TVP 1. Oto pojawił się niedogolony przedstawiciel władzy, którego nazwiska nie chciało mi się odczytywać i zapowiedział, że nie są planowane likwidacje polskich szkół przy ambasadach, ale skoro euro spadło o 30% to znaczy, że trzeba będzie zapłacić 30% więcej. Niby poza kiepską polszczyzną w jego wypowiedzi nie było nic intrygującego, ale jednak. Przecież o znacznym spadku wartości euro mówił reprezentant rządu w te pędy planującego rezygnację na rzecz wzmiankowanego euro z atrybutu niepodległości, jakim jest własna waluta. Schizofrenia czy kiepska propaganda?
Podobne pytanie nieodparcie nasuwa się przy okazji kolejnych „parad równości”. Otóż uczestnicy tych imprez walcząc o tolerancję (czyli dosłownie „znoszenie”) bezlitośnie tępią osoby, ośmielające się mieć inne poglądy w afirmowanych przez aktywistów kwestiach. Domagają się przy tym specjalnych praw i przywilejów (np. specjalnych nowelizacji prawa). Najwyraźniej aktywiści nie wiedzą, że prawa i przywileje wiążą się z obowiązkami, gdyż czym innym wytłumaczyć ich milczenie w kwestii zobowiązań?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz