sobota, 13 czerwca 2009

Schizofrenia czy kiepska propaganda?

Zawrzało wśród emigracji, która dowiedziała się, że rząd kombinuje, jak pozamykać polskie szkoły przy ambasadach. Ponieważ informacja została zdementowana, przeto więcej niż pewnym jest likwidacja polskich szkół. W charakterze analogii, gdy obecny rząd robi co innego niż obiecuje, przypominam usłużnie chociażby podatek liniowy. Poza tym jak zwykle pytam – kto ich wybrał, bo to nie żaden kryzys, tylko rezultat. Ponoć emigracja europejska tłumnie zagłosowała na „europejczyków” z PO...

Dość ciekawie wyglądało wspomniane dementi wyemitowane przez Wiadomości TVP 1. Oto pojawił się niedogolony przedstawiciel władzy, którego nazwiska nie chciało mi się odczytywać i zapowiedział, że nie są planowane likwidacje polskich szkół przy ambasadach, ale skoro euro spadło o 30% to znaczy, że trzeba będzie zapłacić 30% więcej. Niby poza kiepską polszczyzną w jego wypowiedzi nie było nic intrygującego, ale jednak. Przecież o znacznym spadku wartości euro mówił reprezentant rządu w te pędy planującego rezygnację na rzecz wzmiankowanego euro z atrybutu niepodległości, jakim jest własna waluta. Schizofrenia czy kiepska propaganda?

Podobne pytanie nieodparcie nasuwa się przy okazji kolejnych „parad równości”. Otóż uczestnicy tych imprez walcząc o tolerancję (czyli dosłownie „znoszenie”) bezlitośnie tępią osoby, ośmielające się mieć inne poglądy w afirmowanych przez aktywistów kwestiach. Domagają się przy tym specjalnych praw i przywilejów (np. specjalnych nowelizacji prawa). Najwyraźniej aktywiści nie wiedzą, że prawa i przywileje wiążą się z obowiązkami, gdyż czym innym wytłumaczyć ich milczenie w kwestii zobowiązań? 

Brak komentarzy: