Trudno się nie zgodzić z powiedzeniem przyrównującym polityków do pieluch – ciągłe zmiany, a skutek zawsze ten sam. Tym niemniej w okresach mniej lub bardziej cyklicznych człowiek ma okazję dzięki „swym reprezentantom” poczuć się ważny, a nawet ceniony. Innymi słowy mowa o wyborach i hucpie przy tej okazji organizowanej. A że w stresie nietrudno o wypadek, tedy tu i ówdzie słówko ciekawe się pojawia. Ot, chociażby w spotach wyborczych.
PO przekonuje Polaków, że o wartości naszych racji w polityce międzynarodowej, np. z Rosją, nie decyduje przynależność do Unii, ale do koterii w PE. Jakoś gryzie się to z zapowiedziami z 2003 r., z których wynikało coś przeciwnego, co znajduje potwierdzenie w lansowanym przez PO haśle „stawiania na Polskę”, która najwyraźniej stała się obiektem jakiegoś zakładu. PSL z kolei wpadło na pomysł, że Polskę powinni reprezentować ludzie znający polskie realia. Wychodzi na, że najlepsi będą „ruscy szachiści”, jak mawia S. Michalkiewicz, bo obecni i poprzedni reprezentanci wymogu znajomości realiów raczej nie spełniają, bezmyślnie wykonując dyrektywy Komisji Europejskiej.
Krytyczny wobec obecnego rządu PiS jest wprawdzie „za Europą” (czyli w Azji lub Afryce), ale zachęca do głosowania na siebie perspektywą „żółtej kartki dla rządu”, który w wyborach nie startuje. Równie krytyczne wobec obecnego rządu SLD zapowiada walkę o wizję Europy i świata, w której będzie kontynuować organizowanie „udanych referendów”, w czym ma doświadczenie od 1946 r. po 2003. Rzecz jasna w sprawie przyjęcia traktatu lizbońskiego referendum nie będzie. Zapewne za to w takowym „udanym referendum” zechce rozwiązać kwestię złożonego w sejmie projektu lewicy, dotyczącego zapłodnień in vitro, który czeka już 8 miesięcy. A normalna ciąża trwa dziewięć.
Jak wiadomo Libertas tworzą polscy patrioci, którzy będą popierać polską gospodarkę narodową. Tyle, że Libertas działa nie tylko w Polsce i należy przypuszczać, że niepolscy patrioci będą popierać interesy gospodarcze własnych państw, nawet kosztem Polski. Z kolei krytykująca UE w ostrych słowach Samoobrona domaga się sprawiedliwości społecznej oraz Unii równych szans, czyli przekształcenia eurokołchozu w euro – PGR dla debili. Tylko kto to będzie utrzymywał?
Prawica RP wybiera się do PE uczyć europejskiej historii oraz zabawiać rozmówkami, tłumaczącymi polskie prawo. UPR chce bronić polskich praw, Centrolewica – przeciwnie, zaś Polska Partia Pracy sprzeciwia się prywatyzacji walcząc o własne miejsca pracy.
Rząd przyjął program walki z kryzysem, przeciw czemu winna zaprotestować PPP w myśl swego hasła Nie będziemy płacić za wasz kryzys. Po raz 6 lub 7 minister infrastruktury Grabarczyk jest na wylocie. Należy mu życzyć objęcia stanowiska ministra ds walki z kryzysem, która zapewne wyjdzie mu tak jak budowa autostrad.
wtorek, 2 czerwca 2009
Między wierszami
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz