Nasz drogi, niestety nie w sensie metafizycznym, rząd przyjął "pakiet antykryzysowy", w myśl którego osoby jeszcze pracujące mają utrzymywać oprócz osób niepracujących persony pracujące mniej, bo zakład plajtuje. Pojawiły się też propozycje podniesienia wysokości podaktu VAT, czyli że sfinansować imprezę mają najbiedniejsi, bo ci, którzy zarabiają dużo i tak sobie VAT odliczą, a więc im przybędzie.
Rozwiązaniem byłby powrót do praktyk stalinowskich, czyli delegalizacja bezrobocia, a tym samym społecznych kosztów jego utrzymania. Mało tego - "przestępcy bezrobocia" mogli by w w ramach pokuty zapieprzać przy budowie autostrad w ramach zapowiadanego onegdaj "cudu gospodarczego".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz