No i po wyborach... Na czas wyborów wymyśliło „ciszę wyborczą”, czyli taką dyskretną tresurę do pełnej cenzury. Piszę „dyskretną", albowiem w swej istocie cisza wyborcza polega na zakładaniu knebla cenzury obywatelom, podczas gdy partie nie zdejmują swoich plakatów i „mordy wiszą”. A przecież złamaniem ciszy wyborczej jest każde działanie, mające na celu nakłanianie do głosowania za, a nawet przeciw.
To zresztą nic dziwnego, gdyż aby „żyło się lepiej” konstytucyjna równość obywateli wobec prawa została sprowadzona do poziomu orwellowskiego Folwarku zwierzęcego, gdzie „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze”. Przykład? Pismo z sądu, w którym wymiar sprawiedliwości domaga się od adresata opłaty z tytułu apelacji wniesionej przez osoby trzecie. Rzecz jasna zaskarżenie tego kretynizmu w Polsce jest nader skomplikowaną formą samobójstwa w sytuacji, gdy adresat sam założył apelację i domaga się sprawiedliwości. Ale składając wniosek do sądu spróbujcie zamienić jedną literkę czy cyferkę...
To zresztą nic dziwnego, gdyż aby „żyło się lepiej” konstytucyjna równość obywateli wobec prawa została sprowadzona do poziomu orwellowskiego Folwarku zwierzęcego, gdzie „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze”. Przykład? Pismo z sądu, w którym wymiar sprawiedliwości domaga się od adresata opłaty z tytułu apelacji wniesionej przez osoby trzecie. Rzecz jasna zaskarżenie tego kretynizmu w Polsce jest nader skomplikowaną formą samobójstwa w sytuacji, gdy adresat sam założył apelację i domaga się sprawiedliwości. Ale składając wniosek do sądu spróbujcie zamienić jedną literkę czy cyferkę...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz