piątek, 6 lutego 2009

Dookoła okrągłego stołu

Wśród wielu teorii spiskowych istnieje również zakładająca, że ludzie sprawujący władzę wymyślają różne problemy, aby dzięki nim wprowadzić rozwiązania niekorzystne dla obywateli, zwłaszcza w kwestii ograniczenia ich wolności. Cóż, można z tym poglądem polemizować, tym niemniej wyjaśnia on pośrednio, dlaczego głównym wrogiem zwolenników teorii spiskowych jest socjalizm, który jak wiadomo zmaga się z problemami nieznanymi w normalnych systemach. Inna sprawa, że i przywódcom państwa socjalistycznego też się wszędzie zwidują spiski, układy i inne globalne ocieplenia.

Ciekawie w perspektywie owej teorii wygląda mająca od kilku dni miejsce egzaltacja rocznicowa rozpoczęcia obrad okrągłego stołu. Być może, że jest to manewr rządu Donalda Tuska, którym jak listkiem figowym usiłuje przykryć docierający wbrew wszelkim zapewnieniom nad Wisłę kryzys finansowy, w dodatku uzupełniany rodzimą dziurą budżetową. Wprawdzie bowiem rząd ogłosił, że w ramach cięć znalazł nawet więcej, niż brakuje, ale zapomniał powiedzieć konkretnie – co ma zamiar ciąć.

Mniejsza zresztą z tym. Zastanawiające jest, że wszyscy uczestnicy debaty publicznej 20 lat temu i dziś zgodnym chórem chwalą zwycięstwo okrągłego stołu. Dodajmy, że pochwał brzmiących wyjątkowo fałszywie. Skoro z jednej strony uczestnikami obrad była demokratyczna opozycja (a nawet przedstawiciele „extremy demokratycznej”!), to znaczy, że druga strona była niedemokratyczna, a więc totalitarna. Tymczasem pomimo upadku reżimu totalitarnego nastąpiła transformacja ustrojowa. Pierwszym demokratycznym prezydentem został dyktator stanu wojennego, od lat ukazywany jako bohater i defensor patriae. Sam zaś reżim zaprowadzony w Polsce po 1945 r. ukazywany jest w sumie jako coś całkiem sympatycznego, trapionego okresowymi niedogodnościami. Pomijam przy tym spółki nomenklaturowe, znikającą kasę PEWEXU, ciągłą prawomocność dekretów nacjonalizacyjnych Bieruta i wiele innych ciekawych zjawisk, które zasługują na osobną przypowieść.

Zgodność opinii na temat okrągłego stołu zastanawia. Szczególnie, gdy przejawiają ją politycy na co dzień bez żenady ubliżający sobie od ostatnich. Być może znaczy to, że historia właśnie zatacza koło i ponownie aktualne staje się pytanie, czy sławny mebel był okrągły, żeby społeczeństwo nie dostrzegło, jak jest kantowane. Ale to już teoria spiskowa, jak jaki „układ”...

Brak komentarzy: