piątek, 27 lutego 2009

Jak z kryzysu zrobić katastrofę

Twierdzenie, jakoby władze Rzeczypospolitej były całkowicie pozbawione konceptu w dziedzinie kryzysu bankowego czy pojawiających się dziur budżetowych, niestety mija się z prawdą. Konceptów mają sporo, niestety nie w zakresie ograniczania kosztów zatrudnienia czy liberalizacji gospodarczej. Wręcz przeciwnie, wywołany przez grandziarzy kryzys stał się znakomitą okazją do przeprowadzenia kilku niekorzystnych dla społeczeństwa eksperymentów.

Zamiast ograniczać koszty zatrudnienia i ułatwiać wszystkim życie, padł pomysł tzw. technicznego bezrobocia. W skrócie polegać ma ono na ograniczaniu czasu pracy, czyli zatrudnianiu na część etatu. A że zatrudnienie na część etatu oznacza mniejsze zarobki, mamy więc do czynienia z planowaną pauperyzacją polskiego społeczeństwa. Szczególnie, że od 1 – ego marca 2009 r. wchodzi w życie nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, w myśl której dystrybutorzy (a więc de facto klienci) zapłacą akcyzę za energię elektryczną.

W ramach „walki z kryzysem” głośno zrobiło się o tzw. opcjach walutowych. I oto dziś „liberalna” PO ogłasza, że służby specjalne przeprowadzą postępowanie w sprawie opcji walutowych. Polegać ma ono na „zbadaniu okoliczności przeprowadzenia transakcji między bankami a przedsiębiorcami”. Innymi słowy sprawdzeniu kto, kiedy, na jakiej podstawie i jakich zysków (bądź strat) się spodziewał. O tajemnicy bankowej można tym samym zapomnieć i wraz z wolnością gospodarczą włożyć między bajki. Mało tego, PO oferuje „uczciwym przedsiębiorcom” pomoc w występowaniu z pozwami przeciwko bankom. Cóż, kto z tego skorzysta, winien pamiętać o tym, że „kto z chłopem pija, z chłopem pod płotem śpi”.

Jak zwykle szczyty „sprawiedliwości społecznej” osiągnięte zostały przez szefa Lewicy, Wojciecha Olejniczaka. Zaproponował on, aby niektóre (bo nie wszystkie) opcje walutowe zostały zamienione na kredyty, które „stopniowo zostaną wykupione przez państwo”. W latach osiemdziesiątych Jan Pietrzak żartował, że wziąć rodzina nie jest w stanie PGR – u na utrzymanie. Jak widać Wojciech Olejniczak uważa, że jednak może, a skoro może – powinna.

Warto zwrócić uwagę, że zarówno w pomyśle PO jak i Lewicy mowa jest o pomocy części przedsiębiorców, którzy zawarli z bankami umowy opcji walutowych. Nie ma natomiast ani słowa o tym, kto i według jakich kryteriów będzie wybierał owych „uczciwych”, którym pomoc się należy. A szkoda, bo to jest chyba najciekawsze w tym wszystkim.

Rekordem bezczelności w złodziejstwie wszelako ma okazję stać się pomysł utworzenia Krajowego Funduszu Drogowego. Zakłada on finansowanie budowy dróg i autostrad poprzez emisję obligacji. Niby nic zdrożnego, ale zakłada również nałożenie obowiązku inwestowania w te obligacje na OFE. Czyli podatnik raz zapłaci za budowę autostrady odprowadzając składki do OFE, drugi raz – wykupując obligacje (z oprocentowaniem), trzeci – na „bramce” do ściągania haraczu. Podobno nawet z własnego barana tylko raz można ściągnąć skórę, ale nie w państwie socjalistycznym. Tu przyszłość jest świetlana.

Linki:

http://fakty.interia.pl/polska/news/chlebowski-sluzby-specjalne-zajmuja-sie-bankami,1263578,3

http://orka2.sejm.gov.pl/Debata6.nsf/main/57FE3353

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6316307,_Rz___Przyszli_emeryci_zaplaca_za_krajowe_drogi.html

http://www.infor.pl/podatki/przepisy-prawne/DZU.2004.029.0000257/Ustawa-o-podatku-akcyzowym.html

Brak komentarzy: