Z jakiś nieznanych przyczyn Polska jest krajem cudów. Cuda zdarzają się tu niemal w każdym pokoleniu i być może właśnie dlatego Polacy tak chętnie wierzą w cuda, mniej ufając własnej pracy. Wśród licznych cudów różnego rodzaju na szczególną uwagę zasługuje dokonany dwadzieścia lat temu cud transformacji ustrojowej. Jak pamiętamy polegał on na tym, że upadły system socjalistyczny dokonał twórczej transformacji, której skutkiem jest cała masa problemów nieznanych w normalnych ustrojach gospodarczych. Cudem funkcjonują całe gałęzie gospodarki, ze służbą zdrowia na czele.
Tym niemniej istnieją dziedziny życia, w których cuda zdarzają się wyjątkowo często. Jedną z takich dziedzin są prawa własności do nieruchomości, potwierdzane odnośnym wpisem w księgach wieczystych. W charakterze przykładu można przytoczyć opisywaną przeze mnie historię jednego z warszawskich budynków, który dzięki sądowym urzędnikom ma bezprawnie dwóch państwowych właścicieli (samorząd terytorialny i Skarb Państwa), więc ci, którzy wykupili od państwa mieszkania – właścicielami być nie mogą. Mogą zaś co najwyżej płacić jak właściciele – to zawsze. Wyjątek, w którym powyższy stan prawny nie budził zastrzeżeń sądowych urzędników daje wiele do myślenia, a i podejrzenia o kumoterstwo wydają się być całkowicie uzasadnione. Albo taka sprawa mieszkańca warszawskiej alei Wilanowskiej, który nie może odzyskać własności odebranej jego rodzinie dekretem nacjonalizacyjnym Bieruta. Teraz zaś „państwo prawa” postanowiło zburzyć jego dom w ramach przebudowy alei Wilanowskiej, a jemu dać w zamian „figę z makiem”.
Podobny cud, gdy bezprawie staje się prawem ma miejsce w Lublinie, gdzie państwo Steckiewiczowie walczą o odzyskanie domu i parku w Ciecierzynie, z których zostali wywłaszczeni wbrew dekretom PKWN, co potwierdził nawet Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z dnia 5 III 2007 r. Tymczasem wojewoda lubelski odnosząc się do wyroku niezawisłego sądu zadekretował 15 II 2008 r., że wszystko jest w porządku i odbyło się zgodnie z prawem. Być może szalę sprawiedliwości przeważył fakt, że w parku stoją domy lubelskich dygnitarzy sądowych.
Ale też nie zawsze cuda dotyczące własności nieruchomości, a zwłaszcza ich odzyskiwania bądź nabywania, działają na niekorzyść obywateli. Oto np. w Warszawie pewna obywatelka w ekspresowym tempie (jak na lokalne warunki) „odzyskała” kamienicę. I to pomimo faktu, że nawet akta PRL podważały legalność nabycia praw własności przez jej rodzinę, zaś samo prawo zostało oprotestowane przez spadkobierców prawomocnych właścicieli.
To wszystko rzecz jasna tylko wierzchołek góry lodowej. Tym niemniej zastanawia, że dwadzieścia lat od „upadku komunizmu” w orzecznictwie sądowym demokratycznego państwa prawa, dotyczącym praw własności nieruchomości, pojawiają się takie sytuacje. Niepokoi bałagan ewidentnie panujący w sądowych archiwach, i to mimo postępującej informatyzacji wszelkiej biurokracji. Wielu sceptyków w 2003 r. wskazywało właśnie brak uporządkowania spraw własnościowych jako przeszkodę w wejściu do WE. 6 lat później, a po dwudziestu latach „niepodległości”, sytuacja ani o jotę nie uległa zmianie. Podobnie, jak nie uległy zmianie art. 116 konstytucji RFN o istnieniu państwa w granicach sprzed 1 września 1939 r. Pytanie, co dokładnie na temat własności nieruchomości zapisane zostało w traktacie lizbońskim i czy nie będzie to cud taki, że nam wszystkim oko zbieleje, pozostaje bez odpowiedzi. Tym niemniej pytanie to wydaje się tym bardziej aktualne, że obecnie prezydent spiera się z premierem nie tyle o sens podpisywania lizbońskiego bełkotu, ile o termin. Co znamienne, termin podpisania uzależnia od wyników referendum w Irlandii, jakby nie wiedział, że już raz odrzuciła ona ów cud niepewny autorstwa brukselskich biurokratów. Wprawdzie mógłby zapytać o zdanie Polaków, ale przecież od dwudziestu lat mamy niepodległość, więc po co?
Linki:
http://www.kapitalizm.org/?action=show_article&art_id=5310
http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=654
http://www.wprost.pl/ar/117916/Nieczysty-biznes/?O=117916&pg=1
http://veredicus.blogspot.com/2009/01/ksiga-zasug-wieczystych.html
http://veredicus.blogspot.com/2009/01/ksiega-zasug-wieczystych-jedyny.html


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz