Pierwszy raz Pięć lat kacetu przeczytałem mając 14 czy 15 lat. Przekazany przez Stanisława Grzesiuka opis życia w niemieckich obozach koncentracyjnych Dachau, Mauthausen i Gusen wywarł na mnie ogromne wrażenie i nadal wywiera.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
niedziela, 27 czerwca 2010
Pięć lat kacetu recenzja książki
Żołnierskie wspomnienia recenzja książki
Wojsko odgrywało i odgrywa dużą rolę w świadomości Polaków. Bez wątpienia jest to w znacznej mierze wynikiem kolei historii naszej ojczyzny. Widać to było doskonale podczas zorganizowanej przez Lecha Kaczyńskiego warszawskiej defilady 15 sierpnia 2007 r.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Rok sPOkoju?
Gdy premier Donald Tusk zmienia zdanie, nawet na przeciwne, to zawsze jest to „genialne posunięcie polityczne” a nie budząca nieufność wolta. Szefowi PO naraz przestała przeszkadzać wizja partyjnego monopolu władzy, do takiej trwogi doprowadzająca go w 2005 i 2007 r. Przestała mu przeszkadzać wizja prezydenta realizującego program partii macierzystej. Więcej, łudząc wizją realizacji bliżej niesprecyzowanych reform partia rządząca zachęca do powierzenia jej monopolu władzy. Sam zaś premier apeluje o „rok spokoju”.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Inwentaryzacja 2011
Pierwsze spisy ludności pojawić się miały już w starożytnym Egipcie (IV wiek p.n.e.) i Chinach (II wiek p.n.e.). Regularnie spisy ludności, zwane cenzusami, odbywały się w starożytnym Rzymie. Od XVIII wieku wiele państw zaczęło przeprowadzać regularne spisy. Pierwszy przeprowadzono w Szwecji (1749 r.) i powtarzano go co 5 lat. W USA po raz pierwszy spis powszechny przeprowadzono w 1790 r. i powtarzano co 10 lat. W Polsce pierwszy spis ludności odbył się w 1789 r. (imienny w 1790 r.). Po raz kolejny Polacy zakosztują tego szczęścia w 2011 r.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Paradoks Wilczka
Przeszło dwadzieścia lat po sławetnej „transformacji ustrojowej” w kraju, w konstytucji którego zapisana jest „społeczna gospodarka rynkowa”, za najbardziej liberalną ustawę o działalności gospodarczej uchodzi tzw. ustawa Wilczka z 23 grudnia 1988 r. Ustawa uchwalona przez Sejm PRL pod dyktando ministra przemysłu i premiera z PZPR. To doprawdy paradoks, wymownie świadczący o realiach „demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej”.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
A pod stołem praca wre
No i proszę – najwyraźniej znalazły się owe słynne „szuflady pełne ustaw”. A przynajmniej ich zawartość. Oto bowiem, zaglądając na stronę prezydenta okazuje się, że do 9 czerwca Bronisław Komorowski podpisał 49 ustaw. Łatwo policzyć, że od pierwszego podpisu złożonego 12 kwietnia upłynęło 58 dni, zaś w tym okresie było 11 dni ustawowo wolnych od pracy (niedziele, święta). Sobót nie liczyłem, podobnie jak dni między świętami. Oznaczałoby to, że na podpisanie 49 ustaw p. o. prezydenta miał wszystkiego 47 dni roboczych. To iście stachanowskie tempo zważywszy, że przeszło połowa – 26 – podpisanych ustaw zostało uchwalonych już po 10 kwietnia 2010 r.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Kryzys? Nie, to rezultat
Jako, że do Bożego Narodzenia daleko, a europejski socjal właśnie zaczął mówić ludzkim głosem, można się spodziewać najgorszego. Zgodnie z prawem Murphy’ego człowiek zaczyna postępować racjonalnie, gdy wszystkie inne metody zawiodły. Człowiek, a co dopiero politycy, zwykli nazywać konsekwencje swoich poczynań kryzysami.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
O pewnym upartym Amerykaninie
Zazwyczaj urzędnicza buta pozostaje bezkarna. Dzieje się tak dlatego, że konsekwencje spadają na bogu ducha winnych podatników. Tym razem stało się inaczej. Ale po kolei…
Marvin Heemeyer (ur. 28 X 1951 r.) w Granby w stanie Kolorado prowadził zakład instalujący i naprawiający tłumiki samochodowe. Dobry fachowiec, lubiany w swojej małej ojczyźnie. Szanowany zarówno przez przyjaciół, jak i wrogów.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Socjalowi się powodzi podczas powodzi
Istotą władzy państwa opiekuńczego jest – wbrew szumnej nazwie – grabież społeczeństwa. Jak wiadomo bowiem państwo ma tyle pieniędzy, ile zabierze podatnikom i na ile zdoła zadłużyć społeczeństwo a opieka kosztuje. Słowem państwo może zapewnić opiekę wszystkim pod warunkiem, że ich wcześniej doszczętnie ograbi. W państwie opiekuńczym każdorazowy kryzys czy kataklizm staje się okazją do wprowadzania niekorzystnych dla wszystkich przepisów. Bo „państwo” musi pomagać potrzebującym. Ugruntowywane w ten sposób są postawy roszczeniowe zaś bonusem jest fakt, że kryzys mija, a przepisy zostają.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Czy można wrócić do standardu złota? - relacja z debaty
Odchodzenie od standardu złota w ekonomii światowej częściowo związane jest z wielkim kryzysem lat 30. ubiegłego wieku. Jako pierwsza zrezygnowała Anglia w marcu 1931 r., jako jedna z ostatnich – Polska w 1934 r. Po drugiej wojnie światowej nastąpiła dalsza ucieczka od standardu złota, co w jakiejś mierze przełożyło się na przyspieszony rozwój technologiczny w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, chociaż zarówno przed 1939 r. jak i po 1945 r. odchodzenie od standardu złota skutkowało deflacją. Wpływ, jaki wywarł na powojenną polską edukację ekonomiczną (i po części historyczną w zakresie historii gospodarczej) keynesista Oskar Lange sprawił, że obecnie standard złota jest praktycznie nieobecny w debacie akademickiej, wspominany humorystycznie bądź jako przeżytek dawnych czasów.
Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst
Cierpliwie i metodycznie
Stara mądrość ludowa głosiła, że jak rząd mówi, że zabierze – to zabierze; ale jak mówi, że da – to tylko tak mówi. Na tej bazie powstał swego czasu dowcip o złotej rybce, która złotą wcale nie była, tylko rządową, i nie spełniała życzeń, a tylko obiecywała. Oddaje to znakomicie istotę interwencjonizmu, który ukazując wizję powszechnego dobrobytu na horyzoncie drogę do jego osiągnięcia widzi w redystrybucji dóbr. Tyle, że horyzont jest linią umowną.
Kliknij tytuł, aby przeczytać cały tekst

