środa, 26 maja 2010

Polityka miłości

Od dnia katastrofy smoleńskiej wciąż słychać, jak to tragedia będzie cynicznie wykorzystywana w walce wyborczej. I czego by nie powiedzieć – faktycznie tak jest. Larum grają, że odradza się IV RP i budzi się „demon polskiego patriotyzmu”, do którego, jak pouczył pewien młodzian z PO w programie „Młodzież Kontra” - „Polacy są przywiązani”. Kulturalny inaczej Stefan Niesiołowski jak lew walczy z „demonem patriotyzmu” z braku wypowiedzi krytykując milczenie Jarosława Kaczyńskiego i jego bratanicy Marty. Strach pomyśleć, co się stanie, gdy odprawiane przezeń egzorcyzmy zakończą się sukcesem i PiS bruździć przestanie. Na czym, biedaczysko, będzie budować swój wizerunek? Na osiągnięciach, jak pospólstwo? A może zacznie zwalczać Janusza Palikota, który milczy na temat kłopotów z krążeniem marszałka Komorowskiego? Być może zresztą w odróżnieniu od biegunki i alkoholizmu Janusz Palikot o krążeniu nic nie wie (bo i niby skąd ma wiedzieć?), co jednak nie powinno stanowić okoliczności łagodzącej wśród pretorianów POstępu.

Kliknij tytuł aby przeczytać cały tekst

0 komentarze: