Gdyby prowadzenie polityki historycznej nie miało żadnego sensu, to zapewne nikt by jej nie prowadził. Tyle, że polityka historyczna przynosi ogrom korzyści zarówno politycznych jak i materialnych, które można wymienić na polityczne. Do korzyści czysto politycznych należy konsolidacja narodu, przekładająca się zresztą na kwestie materialne. Potencjalne korzyści materialne osiągane dzięki uprawianiu polityki historycznej pojawiają się również w stosunkach międzynarodowych, często zresztą jedynie po to, aby zostać zamienione na wpływy polityczne.
Do elementarnych przykładów, gdzie potencjalne korzyści materialne są zamieniane na wpływy polityczne (i na odwrót) należą działania Niemiec i Izraela wobec Polski. Wysuwane żądania restytucji bądź zadośćuczynienia o charakterze historycznym są tym groźniejsze, że prowadzą do rewizjonizmu, w konsekwencji którego Polska staje się wręcz jedynym winnym zbrodni II wojny światowej. To, że np. ginący w komorach gazowych obozów koncentracyjnych III Rzeszy Niemieckiej Żydzi byli obywatelami polskimi, a państwo Izrael powstało wiele lat po zakończeniu holokaustu, wydaje się nie mieć znaczenia dla autorów roszczeń.
Ostatnimi czasy do grona państw aktywnie uprawiających antypolską politykę historyczną dołączyła Rosja. Zapoznając się z argumentami rosyjskich historyków wypada zadać jedno podstawowe pytanie – dlaczego dopiero teraz? Dlaczego ziejący organiczną nienawiścią do II Rzeczpospolitej ZSRR nie ogłosił rewelacji na temat sojuszu Polski z III Rzeszą Niemiecką w trakcie procesu norymberskiego, skoro potwierdzające owe rewelacje dokumenty mogły poszerzyć krąg oskarżonych i sądzonych przez Trybunał Norymberski o żyjących przywódców II RP?
Szczególną uwagę zwraca powracający stalinowski argument roku 1612. A co z udziałem Rosji w rozbiorach państwa polskiego pod koniec XVIII wieku? Podobnie można skomentować twierdzenie, że 1/3 obecnego terytorium Polska zawdzięcza Armii Czerwonej. Tyle, że dzięki tej samej armii utraciła blisko połowę swojego przedwojennego terytorium, o stratach ludnościowych nie wspominając. Jeżeli przypominanie faktów ubliża rosyjskim historykom, to świadczy to wyłącznie o nich. Wartym jest też odnotowania z dziedziny geografii historycznej fakt, że pierwej Ukraina i Białoruś jako część Wielkiego Księstwa Litewskiego weszły w skład Rzeczpospolitej Obojga Narodów, niż powstało Imperium Rosyjskie.
Historycy rosyjscy szermują argumentem o celowym zagłodzeniu przez Polaków 100 tysięcy krasnoarmiejców w 1920 r. Ciekaw jestem miejsca pochówków owych „100 tysięcy” jak również wyjaśnienia kwestii bestialstwa, z jakim w czasie wojny polsko – bolszewickiej Armia Czerwona traktowała polskich jeńców i cywili. Zresztą sposobu traktowania przez władze sowieckie powracających z polskiej niewoli czerwonoarmistów też. Wartym uwagi jest też argument walczących po stronie bolszewickiej „całych dywizji Polaków” w wojnie domowej. A co z armią Własowa, która w czasie II wojny światowej walczyła po stronie Niemieckiej – też bohaterowie? Warto również zauważyć, że sprawa Katynia dotąd nie została w pełni wyjaśniona w znacznej mierze dzięki postawie demokratycznych władz rosyjskich.
Gdyby władze polskie zdecydowały się wreszcie uprawiać politykę historyczną na korzyść Polski, powinny zacząć od podniesienia na arenie międzynarodowej grabieży, jakiej władze III Rzeszy i ZSRR (które swoją przyjaźń przypieczętowały rozbiorem II RP) dokonały w ramach „wymiany” walut na okupowanych ziemiach polskich. Niekorzystne przeliczniki oraz ograniczenie wysokości środków podlegających wymianie doprowadziły do skrajnej pauperyzacji polskich obywateli na ziemiach „wyzwolonych” przez bratnie armie dwu wąsaczy. Więc jeśli podnoszone zostają kwestie restytucji majątkowych oraz odszkodowań, to Polska też ma coś ważnego do powiedzenia.
Linki:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz