wtorek, 25 sierpnia 2009

Nowe kryteria podziału

Baraszkująca wieczorami w osiedlowych krzakach młodzież szkolna przypomina swym wyciem, że oto sezon ogórkowy dobiega końca i już za parę dni przyjdzie stawić czoła brutalnej rzeczywistości, tym razem już bez przemysłu stoczniowego. Nasycenie „łaciną” dyskusji wspomaganych legalnym „oktanażem” i mniej legalnym „ziołem” nasuwa podejrzenia, że oto na oczach i uszach zaspanych mieszkańców powstaje książka, której treść może nawet Doda zrozumie. Kto wie, przyszłość wielką tajemnicą jest...

Podobnie wielką tajemnicą jest wpływ „nieudanej” sprzedaży przemysłu stoczniowego na budżet polskiego państwa. Ciekawi mnie niezmiernie, czy planowane wpływy z prywatyzacji polskich stoczni były ujęte w budżecie na ten rok, względnie w planach budżetu na rok przyszły. Podobnie jak i ewentualne bankructwo polskich kontrahentów przemysłu stoczniowego. Oczywiście istnieje możliwość, że nie dojdzie do spełnienia czarnego scenariusza, ale jakoś trudno mi uwierzyć, żeby rząd w ciągu niecałego tygodnia znalazł nowego inwestora. Prędzej Komisja Europejska, która to onegdaj nakazała sprzedaż polskiego przemysłu stoczniowego, przesunie ostateczny termin prywatyzacji.

Warto już dziś pytać o ekonomiczne skutki bankructwa przemysłu stoczniowego w świetle kolejnej dziury budżetowej, którą politycy tradycyjnie łatają zaciągając kredyty pod przyszłe „dochody”. Owa tradycja łatania manka w kasie lichwiarskimi kredytami, które potem spłaca społeczeństwo, ukazuje ciągłość polityczną działań kolejnych rządów. Dodać do tego trzeba, że zaciąganie kolejnych „pożyczek” tradycyjnie tłumaczone jest dobrem społeczeństwa, które z braku kasy pozbawione dobrodziejstwa państwowej opieki socjalnej musiałoby liczyć na siebie i swoją pracę.

Tradycje socjalistyczne są niezwykle silne w polskiej myśli politycznej niezależnie od tego, do jakiej opcji ugrupowanie zostanie oficjalnie przypisane. Ciekawy jest też fenomen budowania wizerunku politycznego nie w oparciu o własne poglądy czy dokonania, ale o negację bądź afirmację cudzych. To skłania ku rewizji sensu tradycyjnego podziału polskiej sceny politycznej. Zastąpienie dotychczasowego podziałem na ugrupowania rządzące i zrzędzące, wydaje się sprawiedliwiej oddawać realia.

Brak komentarzy: