Ruszyły matury i powróciła sprawa tzw. „klucza”, czyli zestawu odgórnie zatwierdzonych pojęć, które maturzysta musi wyskandować aby zostać uznanym za dojrzałego. Osobiście uważam, że bezmyślne skandowanie haseł jest dokładnie przeciwne pojęciu jakiejkolwiek dojrzałości, ale z drugiej strony jest to jedyne chyba możliwe kryterium oceny w obecnym systemie edukacji, ukształtowanym na obraz i podobieństwo polskich „elit politycznych”. Bezczelnie podejrzewam też, że w powyższej opinii nie jestem całkiem odosobniony.
Wszelako ciekawe jest, że władze na co dzień tak popierające „indywidualności” poprzez różne komitety zwalczania antysemityzmu, homofobii itd..., tutaj akurat postępują dokładnie odwrotnie dyskryminując jakiejkolwiek przejawy intelektu i osobowości na wszelkie możliwe sposoby. Taka zabawa w schizofrenię typu „jestem za, a nawet przeciw” nie może się dobrze skończyć dla ludzkości. Pierwsze skutki już są – jak trafnie zauważył Maciej Rybiński Polska jest pierwszym krajem, w którym powstała intelektualna opozycja prorządowa. W dodatku w kilku odmianach – TVN, „Gazeta Wyborcza”, papier toaletowy...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz