Jakiś czas temu grono badaczy odwołało globalne ocieplenie. A tu siurpryza, jakiej nikt by się nie spodziewał. Rządowa Agencja Ochrony Środowiska USA ogłosiła, że „dwutlenek węgla wpływa na zmiany klimatyczne” a nawet, że gazy cieplarniane w atmosferze zagrażają zdrowiu i dobrobytowi obecnych i przyszłych pokoleń i w związku z tym EPA podjęła historyczną decyzję, która stanowi przewrót w polityce klimatycznej i będzie miała konsekwencje nie tylko dla Stanów Zjednoczonych, ale i całego świata. Nie wdając się w nadmierne szczegóły planu, który zapewne ograniczając dobrobyt i dorobek „obecnych i przyszłych pokoleń” mógłby zagrozić ich zdrowiu psychicznemu, EPA ogłosiła, że ich pomysł to „przewrót w polityce klimatycznej”. Cóż, najwyraźniej wizja pożegnania z publicznymi pieniędzmi znacząco utrudnia kontakt z rzeczywistością. I znów „nowe wraca”.
Najnobliwszy Prezydent Wśród Stoczniowców po raz kolejny wykazał się zdolnościami wizjonerskimi i w przypadku publikacji Pawła Zyzaka jeszcze zanim przeczytał orzekł (podobnie jak w przypadku publikacji doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka), że to stek kłamstw. Jak proroczo napisał Anatoli Rybakow wszystko wie, choć nic nie czytał. No, ale mniejsza z tym. Warto bowiem posłuchać, jaką wizję debaty historycznej kreuje Wałęsa Lech mówiąc (dopiski w nawiasach – M.N.): Mnie nie wolno rozpatrywać i oceniać jak wszystkich [czyżby cenzura?]. Wam nie wolno było rozmawiać z bezpieką i wielu innych rzeczy [bezpieka miała na ten temat inne zdanie, „Filozof” łopatologicznie wyjaśni, jak trzeba]. I dalej komentując swoje kontakty z bezpieką (a jednak) pojawia się cymes nad cymesami Może gdzieś byłem niezręczny i kogoś wsypałem, ale nie to, że byłem agentem. „Wsypanym” zasadniczo to wszystko jedno, o czym też wypadało by pamiętać. No, a co z „niezręcznościami” okresu prezydentury?
Przysłowiowe 3 grosze postanowił też dorzucić Kazimierz Marcinkiewicz. Oto w przypływie szczerości wyznał, że choć w kwestiach gospodarczych z niego „liberał”, to w ideowych - „konserwatysta”. Jak widać określenie „konserwatyzm ideologiczny” też zmieniło znaczenie po wejściu do UE. ZChN – owcy się rozwodzą, promowani przez PiS działacze popierają PO... Czyżby teraz określenie „konserwatyzm” miało mieć swój źródłosłów w rzeczowniku „konserwa”? Do Kazimierza Marcinkiewicza akurat pasuje. Zresztą, na tym, niestety, K. Marcinkiewicz nie skończył. Najpierw ponarzekał, że jak zaczął w mediach zachwycać się Izabel i rozwodzić nad swoim rozwodem, to teraz media już tylko o tym piszą i choć nic innego nie robi, to już o tym pisać nie chcą. Następnie zaś stwierdziwszy, że dziennikarze to „bajkopisarze” a przecież „trzeba zawsze być w porządku” zauważył odkrywczo, że PiS nie ma recepty na kryzys. To akurat prawda tyle, że g... warta, gdyż PiS od przeszło roku nie rządzi i wpływu na gospodarkę – a co za tym idzie walkę z kryzysem – nie ma. Ale, co tam – polityk się w mediach pokazał, liczy się sztuka.
Linki:
http://www.rp.pl/artykul/2,292642_USA_cieplej_o_efekcie_cieplarnianym.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6510083,Walesa__Przysiegam__ze_nie_bylem_agentem.html
http://www.tvn24.pl/-1,1595918,0,1,marcinkiewicz-trzeba-zawsze-byc-w-porzadku,wiadomosc.html


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz