poniedziałek, 16 marca 2009

X Muza w służbie socjalizmu

Swego czasu cała Polska rwała boki ze śmiechu nad ciemniactwem Bronisława Wildsteina, który jako szef TVP zakazał emisji seriali „Stawka większa niż życie” oraz „Czterej pancerni i pies”. Na nic zdały się, całkiem zresztą słuszne, argumenty, że oba seriale zakłamują historię Polski. I tak świadczyło to wyłącznie o ograniczeniu umysłowym Bronisława Wildsteina, który stał po niewłaściwej stronie barykady. Gdyby stał po właściwej, to nic by mu się nie stało. Ot, dla przykładu, gdy ministerstwo edukacji wykreślało z listy lektur liceum sienkiewiczowską Trylogię, argumentowało, że przedstawia ona „anachroniczny model patriotyzmu”. No cóż, nie da się ukryć, że zarówno „Stawka...” jak i „Czterej pancerni...” przedstawiali nie tylko anachroniczny ale i fałszywy obraz patriotyzmu, o historii już nie wspominając.

Rzecz jasna objęcie indeksem produktu dotąd legalnego jest jego najlepszą reklamą. Wtedy to jedna ze stacji telewizyjnych rozpoczęła emisję obu zakazanych filmów, każdy odcinek poprzedzając prelekcją profesora Pawła Wieczorkiewicza. Szczerze mówiąc Jego wykłady dla mnie były ciekawsze, niż kolejne odcinki. Profesor Wieczorkiewicz tłumaczył bowiem w sposób niezwykle komunikatywny i logiczny, co i w jaki sposób (a niekiedy również – dlaczego?) zostało w danym odcinku zakłamane.

Sytuacja owa przypomniała mi się, gdy po raz kolejny zobaczyłem w telewizji serial „Janosik”. Lecz cóż może łączyć „Janosika” z „Pancernymi...” czy „Klosem...”? Ano bardzo dużo. Przede wszystkim owe peerelowskie produkcje charakteryzuje kapitalna wręcz gra aktorska. Kreacje tworzone przez Witolda Pyrkosza, Emila Karewicza, Bogusza Bilewskiego czy Jerzego Cnotę są prawdziwymi perełkami aktorstwa. Do moich ulubionych należy duet Kwiczoł – Pyzdra (Bilewski – Pyrkosz) z „Janosika”, ale to szczegół.

Wymienione powyżej seriale łączy jeszcze jedna, tym razem negatywna cecha, o którą do aktorów pretensji mieć nie można. Wszystkie owe seriale w sposób niezwykle nachalny promują socjalizm. W przypadku „Klosa...” czy „Pancernych...” wyjaśnienia są raczej zbędne.

Uderzyło mnie to jednak również w przypadku „Janosika”, gdzie tytułowy bohater, jako herszt bandy zbójów, składa przysięgę „biednych bronić, bogatych sprawiedliwości uczyć”. I właściwie nie wiadomo, dlaczego akurat bogatych, bo z biedy też się wiele grzechów rodzi. Oglądając serial widz odruchowo darzy tytułowego bohatera i jego kompanów sympatią, nie zastanawiając się, czy aby prawo i racja nie stoją po stronie hrabiego i murgrabiego. Nie pyta, dlaczego realizujący swe prawa hrabia jest wcieleniem zła, podczas gdy co i rusz łamiący je zbójnicy – wręcz przeciwnie.

Warto o tym pamiętać i mówić głośno, gdy kolejne pokolenia sięgają po ową bezapelacyjnie kapitalną aktorsko klasykę polskiego kina. Podobnie jak i przy produkcjach o Robin Hoodzie. Inaczej Lenin faktycznie będzie wiecznie żywy.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Dlatego jesli chodzi o Robin hood`a polecam "Facetów w Rajtuzach" :D :D