czwartek, 26 marca 2009

Język, historia i polityka

Wiele już powiedziano na temat języka debaty politycznej. Uczciwie trzeba dodać, że najwięcej na ten temat mówią sami politycy, więc myśl Stanisława Lema, że człowiek to istota, która najwięcej mówi o tym, o czym najmniej się zna, co i rusz znajduje potwierdzenia. Inna sprawa, że najwyraźniej między bajki trzeba włożyć twierdzenie, jakoby głupota nie była zaraźliwa. Myśl taka nasuwa się chociażby słuchając dziennikarskich rewelacji na temat „nieugiętości” premiera Tuska, który wywalił na zbity uśmiech senatora Misiaka, albo „honorowej dymisji” prezydenta Karnowskiego, związanej z aferą korupcyjną. O „sukcesie” rządu, dzięki któremu przez kilka mazurskich wsi zostanie poprowadzony międzynarodowy ruch TIR – ów („żeby żyło się lepiej”), czy rewelacjach dotyczących rządowego nepotyzmu, nie wspominając.

Wychodzi na to, że język polski dzięki polityce i politykom, traci funkcje komunikatywne i merytoryczne na rzecz manipulacyjno – propagandowych. Wciskanie przysłowiowego „kitu” społeczeństwu zostało niemalże podniesione do rangi dyscypliny naukowej. Rzecz jasna, aby do tego doprowadzić, trzeba było pracy wielu pokoleń na wielu polach. Nie bez znaczenia jest np. film. Koronnym przykładem manipulacji stają się filmy typu Czterej pancerni i pies tudzież Stawka większa niż życie. Ale nie tylko – obok starających się wyrwać spod presji cenzury Zakazanych piosenek, stanowiących swoisty hołd dla satyry politycznej i twórczości ludowej czasu okupacji (inaczej się tego, niestety, nie da określić), pojawiają się produkcje typu serialu Janosik. Tu zaczyna się dylemat – aktorskie mistrzostwo świata, ale przekaz... ot, chociażby „przysięga” harnasia – biednych bronić, bogatych sprawiedliwości uczyć. No pięknie. Wszyscy widzowie sympatyzują z przystojnym i sympatycznym harnasiem, bądź genialnym duetem Kwiczoł – Pyzdra (B. Bilewski – W. Pyrkosz). I nikt nie spyta, czy hrabia i murgrabia łamali prawo, ani dlaczegóż to akurat „bogatych” trzeba „sprawiedliwości uczyć” – wszyscy staną po stronie zaprowadzającego metodami ubecko - minclowskimi socjalizm Janosika i jego kompanów. I Lenin wiecznie żywy jest „ad mortem usrandum”.

Coraz mniej ludzi stara się „czytać między wierszami”, a jeszcze mniej gotowych jest o tym otwarcie mówić. Oportunizm i hedonizm różnych środowisk, w tym naukowych, stają się fundamentem moralnym konformizmu i postępującej degeneracji intelektualnej społeczeństwa. Skądinąd wiadomo, że łatwiej rządzić stadem bezmyślnych baranów, więc dywagacje na temat genezy zjawiska można sobie darować.

Zapewne też z powyższych powodów całkowicie bez echa przeszła śmierć wybitnego historyka, profesora Pawła Wieczorkiewicza, zmarłego 23 III 2009 r.. A to właśnie on wspaniale – i prosto – tłumaczył meandry pokrętnej kazuistyki i manipulacji peerelowskiej propagandy. Stawiał odważnie kontrowersyjne – a tym samym trudne do zaakceptowania przez bezrefleksyjną tłuszczę – tezy. Myślał, miał własne zdanie i nie bał się go wypowiadać, wbrew wszelkiej politpoprawności. Im mniej jest takich ludzi, tym bliższy jest sukces suflowanej społeczeństwu jedynie słusznej ideologii.

http://fakty.interia.pl/news/zmarl-profesor-pawel-wieczorkiewicz,1279227

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

KOMUNIKAT

W związku z nikłym zainteresowaniem konkursem “Niezależny Bloger 2009″, zgodnie z regulaminem, podjęto decyzję o przerwaniu konkursu. W związku z tym, w ramach rekompensaty dla konkursowiczów, linki do ich blogów będą dostępne w “Wolnych Mediach” na wszystkich podstronach przez taką samą ilość dni, w jakich uczestniczyli w konkursie (lub dłużej).

Wszystkich konkurosowiczów przepraszamy i prosimy o usunięcie konkursowego banneru.

Jeżeli popieracie "Wolne Media" i nie chcecie usuwać banneru portalu, mozna zamienić go na banner niekonkursowy.

Z pozdrowieniami i przeprosinami:
Redakcja "Wolnych Mediów"