piątek, 14 listopada 2008

Świnia na prezent

Francuzi są dumni z laickiego charakteru swojego państwa. Dlatego też zwyczaj obchodzenia imienin jest im obcy, jako mający swą genezę w tradycji religijnej. Europejski premier Tusk Donald wiedział o tym rzecz jasna i postanowił odwdzięczyć się prezydentowi Francji za rozczarowania kampanii napoleońskiej, postawę we wrześniu 1939 r. i ogólną wykładnię równości wewnątrzunijnej „Polska ma okazję siedzieć cicho i słuchać”. Ogłosił mianowicie, że przylatujący do Polski 6 grudnia prezydent Nicolas Sarkozy otrzyma prezent imieninowy.

Sarkozy zgodził się prezent przyjąć, żeby nie robić międzynarodowego obciachu. W Polsce uszło by mu to na sucho, ale nie wiem czy we Francji nie będzie się musiał gęsto tłumaczyć, że jako reprezentant państwa nie szanuje jego obyczajów.

Niezależnie od wszystkiego cała ta sytuacja ma również znaczenie symboliczne. W państwach narodowych św. Mikołaj przylatuje rozdawać prezenty. W kosmopolitycznej WE świecki Nicolas przylatuje zbierać prezenty.

Za wszystko zapłacą podatnicy. Czy ci panowie w garniturkach nie mogli by grać w salonowca za własne?

Brak komentarzy: