Jeszcze nie zgasły znicze na grobach, wiatr nie rozwiał ich dymów, a już w sklepach pojawiają się dekoracje bożonarodzeniowe, „świąteczne promocje”, a lada moment z głośników polecą „staropolskie” Jingle bell's czy Stile nacht, bo przecież Lulajże Jezuniu czy Przybieżeli do Betlejem to zaściankowy obciach. Najlepsze są jednak tłumaczenia takiego postępowania – „musimy teraz, bo później nie zdążymy”. To zmieńcie branżę, skoro najwyraźniej o planowaniu długoterminowym nie macie bladego pojęcia.
To samo w przypadku innych świąt. A jakby tego było mało – bo na zniczach i wieńcach widać za mały zarobek – do tradycyjnych Wszystkich Świętych i Zaduszek dokooptowany został importowany Halloween. Gdy nowy król panuje z nową królową, to zarobek też jest dobry pod szkołą podstawową – jak śpiewał swego czasu Kazik Staszewski.
Przy tej okazji nie mogę się powstrzymać od refleksji, jak to ignorancja sama się ośmiesza. Oto w dzień Wszystkich Świętych będący świętem tych, którzy oddali życie za wiarę chrześcijańską i umarli w Chrystusie, pojawiły się żałobne nekrologi w mediach, jak to bardzo brakuje „nam” (jak komu) „drogiego” (fakt – tani nie był) Bronisława Geremka. Pominięta została w nich komunistyczna przeszłość europosła, wybitnie sceptyczny stosunek wobec nauk Kościoła katolickiego oraz to, że ducha wyzionął zasadniczo w Mercedesie i w jednoznacznych okolicznościach. Ale z tych laurek można wnioskować, że były profesor Geremek jest świętym albo co najmniej męczennikiem Kościoła! Dobre sobie. Warto też dodać na marginesie, że dzień wspominania zmarłych – Zaduszki – przypada niezmiennie 2. listopada, o czym przodujący w wyszkoleniu ideologicznym dziennikarze i dziennikarki winni wiedzieć. Chyba, że jednak nie przodują.
I tak prawie że wszędzie, w polityce zwłaszcza. Ci sami „działacze”, którzy stręczą UE i traktat lizboński nie przepuszczą okazji do pokazania ryła w telewizji przy okazji obchodów Święta Niepodległości. Orędownicy przejęcia winy za zbrodnie niemieckie z czasów drugiej wojny światowej i komuniści za nic w świecie nie przepuszczą okazji by 1. sierpnia nie zamanifestować swego patriotyzmu i „szacunku” dla tradycji podczas obchodów rocznicowych wybuchu Powstania Warszawskiego. A wszyscy razem po radosnym „marszu równości” będą się dzielić opłatkiem, jajeczkiem, wygłaszać orędzia i składać „najserdeczniejsze” życzenia, choć na co dzień gotowi są zębami i pazurami zwalczać „ciemnogród” chrześcijański i za wszelką cenę bronić święta 1. mają przed detronizacją na rzecz święta Trzech Króli. Szczytem wszystkiego jest odwoływanie się do chrześcijańskiego sumienia i przebaczenia, jakie ma miejsce przy okazji prób rozliczeń bandytyzmu, złodziejstwa i łajdactw PRL – u.
Może jestem naiwnym idealistą ale uważam, że prawo jeśli ma być sprawiedliwe musi obowiązywać wszystkich członków społeczeństwa. Zasady obowiązują zawsze i wszystkich. Podobnie rzecz ma się z moralnym systemem wartości. Podejście fifthy – fifthy jest tu absurdem. Rano parada równości, w południe marsz entuzjazmu dla aborcji i eutanazji (do czasu ten entuzjazm dla eutanazji), a wieczorem prezenty i życzenia z okazji wigilii narodzenia Jezusa Chrystusa. Wolność słowa i polityczna poprawność z wolnością nie mająca nic wspólnego. I tak dalej. Hipokryzja, niekonsekwencja, brak charakteru. Jak kto odrzuca Chrystusa, to niech zapomni o prezentach pod choinką oraz dniach wolnych z okazji świąt chrześcijańskich. Przecież te dni nie są dla niego świętami, więc chyba może pracować. Ja np. będąc Polakiem nie mam wolnego z okazji Jom Kipur a i rocznic Rewolucji Październikowej też nie świętuję dniem wolnym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz