Równie dobrze można by wprowadzić zapis o zwalczaniu demokracji jako formie obrony demokracji, względnie odwołując się do słów generała Jaruzelskiego – o terrorze jako środku propagowania zasad wolności. Bzdura oczywista, ale jaka słuszna idea!
Zapewne niektórych dziwić będzie milczenie w tej kwestii wszystkich tych lewackich „obrońców praw człowieka”, ale działa tu mechanizm, który określiłbym mianem „mechanizmu Rospudy”, gdyby hipokryzja nie miała już swego imienia. Protestować należy tylko w słusznej sprawie, np. przeciwko budowie obwodnicy. Jadące dniem i nocą ciężarówki są już całkiem w porządku. Podobnie tutaj.
Ponieważ w świetle informacji mamy do czynienia przede wszystkim z rozszerzeniem możliwości prewencji (czyli zapobiegania), zachodzi obawa, że miast do zwalczania terrorystów przepisy zostaną zastosowane do zwalczania i kneblowania opozycji. Szczególnie tej krytykującej euro – socjalizm i dyktat wątpliwych i samozwańczych „autorytetów”. Jest oczywiste, że wcześniej czy później krocząc tą drogą ponownie dojdziemy do świata łagrów, obozów koncentracyjnych i mordów politycznych, a wtedy tak dziś broniona demokracja stanie się jeszcze jednym synonimem na określenie bandyckiego totalitaryzmu. Jednakże zastanawia co innego – skoro idee euro – socjalistyczne mają tak szerokie poparcie społeczne, jak opisują „opiniotwórcze” media, to po co brutalnie zwalczać wymierających szaleńców wołających na puszczy? A może rzecz ma się całkiem odwrotnie – inteligentni i wykształceni ludzie odwracają się od systemu, który każe im harować na utrzymanie ukrywającego się za kretyńskimi „ksywkami” (grypsera celowa) „spontanu” forów internetowych, w swej istocie będącym bezideowym, bezmyślnym, chciwym i leniwym motłochem? Cóż, to ważki powód do zabójstwa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz