Przyglądając się dziejom komunizmu można dojść do wniosku, że podstawowymi narzędziami socjalistów, w zdobywaniu i utrzymywaniu władzy, były strach i głód. Dzięki łączeniu obu zjawisk szybko radykalizujący się socjaliści zdobywali i utrzymywali władzę wmawiając ludziom, że lepiej dla wszystkich będzie, jeżeli to partia rozdysponuje owoce ich pracy wedle własnego widzimisię, na co normalnie nikt przy zdrowych zmysłach by się nie zgodził. Komunistyczni niewolnicy, wszystkie swe wysiłki kierujący na zdobycie minimum środków do życia, nie zadawali pytań, dlaczego pomimo, że wszyscy pracują w pocie czoła, ciągle wszystkiego brakuje? Dodatkowym bodźcem hamującym stawianie takich pytań, był strach. Nieważne, czy wobec zagrożenia zewnętrznego, czy w obawie nieprzyjemności ze strony tubylczego aparatu represji, strach zawsze był obecny w krajach komunistycznych, dla kawału zwanych socjalistycznymi.
Wątpiącym polecam porównanie sytuacji polityczno – gospodarczej Rosji w 1905 i 1917 r., historię głodu na Ukrainie w latach trzydziestych, czy drogę do władzy komunistów chińskich w kraju pod okupacją japońską. W ramach dodatkowych wyjaśnień przypominam, że państwa komunistyczne w Europie po 1945 r. powstały przede wszystkim na terenach najmocniej zniszczonych przez wojnę.
Tym niemniej na drodze do realizacji ideału, jakim jest światowe państwo komunistyczne, stały USA z ich umiłowaniem wolności osobistej, prawa własności i prawa do swobodnego zysku. Paskudni, wiecznie bogacący się i obżerający na potęgę Amerykanie, którzy przekraczając wszelkie granice bezczelności rozwijali się cywilizacyjnie szybciej niż „postępowa ludzkość socjalistyczna”. Mało tego – ichni rozwój dokonywał się dzięki prywatnym uczelniom, prywatnemu kapitałowi itd., całkowicie bez udziału – i rzecz jasna kontroli – państwa. I jak tu takowe horrendum w socjalistycznym świecie tolerować?
11 września 2001 r. po raz pierwszy w dziejach zostało zaatakowane terytorium USA. Być może to przypadek, ale dlaczego z zaatakowanych tego dnia celów tylko budynki Word Trade Center uległy definitywnemu zniszczeniu? Czyż nie ma to wymiaru symboliczno – ideologicznego? Przerażeni mieszkańcy USA natychmiast zgodzili się na ograniczenia swobód osobistych, które w każdych innych warunkach bezapelacyjnie by odrzucili. W tym samym mniej więcej okresie zapoczątkowane zostały zjawiska, których owoce w postaci kryzysu bankowego właśnie możemy podziwiać. Straszeni wizją kryzysu (i towarzyszącego głodu) na miarę tego z lat dwudziestych ubiegłego stulecia obywatele USA pewnie wcześniej czy później zgodzą się na plan ratowania publicznymi pieniędzmi prywatnych cwaniaczków. Dzień ten w kraju tak przywiązującym wagę do istoty precedensu, będzie w rzeczywistości pierwszym dniem komunizmu. Bo przecież niezależnie od tego, czy Amerykanie spłacą długi wynikające z niekompetencji prywatnych bankierów, czy nie, i tak dostaną po kieszeni. Odpowiedź na pytanie jak bardzo, poznamy wkrótce.
Wszystkim, którzy uważają ten tekst za zbyt mocno naciągany zwracam uwagę, że Polska jest krajem, gdzie Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski są przedstawiani jako bohaterowie narodowi, chociaż wedle oficjalnych przekazów walczyli w przeciwnych obozach. Czyli w polityce wszystko jest możliwe, co jest jasne jak dwanaście gwiazdek na fladze Unii Europejskiej i dwunastu członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.
P.S. Zbieżność tematyki z dzisiejszym tekstem Stanisława Michalkiewicza jest wbrew pozorom całkowicie przypadkowa, jeśli nie liczyć najwyraźniej podobnego postrzegania pewnych zjawisk. Ale to już kwestia inteligencji.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz