środa, 13 sierpnia 2008

Machniom?

Ot, powierzyli komunistycznym Chinom organizację igrzysk olimpijskich, i już ideał został zbrukany. Co gorsza przy użyciu dwóch dziewczynek, na oko nieletnich. Oto wyszło na jaw, że jedna dziewczynka ładnie śpiewa, a druga ma prezencję. Sęk w tym, że ta z głosem nie ma prezencji, a ta z prezencją – głosu. Więc Chińczycy na widok wystawili dziewczynkę z prezencją i kazali jej udawać, a drugiej za kotarą dali mikrofon i kazali śpiewać. Ale wyszło szydło z worka, sprawa się rypła, jest wstyd, płacz i zgrzytanie zębów. Ponieważ igrzyska olimpijskie jak wiadomo są najważniejszym wydarzeniem promującym ułomności, również fizyczne, kompromitacja jest na całego.

Organizatorzy przekrętu popełnili zasadniczy błąd – o „błogosławieństwo” nie poprosili Adama Michnika i proroków mniejszych z „Gazety Wyborczej .pl”. Być może dlatego, że Michnik & Co. zapomnieli przedłożyć swoją ofertę na piśmie, bo w kraju to oni otrzymują oferty. Ale było nie było – sukcesy na tym polu mają niewątpliwe – wylansowanie kilku autorytetów moralnych, Donald Tusk, Radek Sikorski, Grzegorz Schetyna, Stefan Niesiołowski, Zbigniew Ćwiąkalski... pisarzy, aktorów, muzyków i dziennikarzy nie wymienię.

Ale może Chińczycy zgodzą się na wymianę – wymienieni powyżej za którąś dziewczynkę? Jak się zgodzą na tą z głosem, to można dorzucić jeszcze Dodę, w charakterze: odszkodowania / suweniru / syreny alarmowej*.

*- niepotrzebne skreślić.

P.S. A tak poważnie – dziennikarze robiąc sensację z banału wyrządzili krzywdę dwu opisanym powyżej dziewczynkom. Ale to do tych kretynów pewnie nie dotrze, bo inaczej nie zrobili by tej durnej afery.

P.P.S. Do Policji – to nie jest oferta handlu ludźmi. To się nazywa sarkazm.

Brak komentarzy: