Wprawdzie czytając „Gazetę Wyborczą . pl” (jak donosi logo) obiektywnego obrazu rzeczywistości się nie znajdzie, ale oddzielając nachalną propagandę od informacji można czegoś się dowiedzieć. Tym wszystkim, którzy nadal wierzą w niepodległość suwerennej RP wypada polecić tekst z pierwszej strony wydania z dn. 1. sierpnia 2008 r. o znamiennym tytule Genetyczna blokada. Czy tekst poświęcony obecności na polskim rynku żywności modyfikowanej genetycznie i projektowi regulującej ją ustawy może wnosić jakieś znaczące informacje do stanu wiedzy o suwerenności RP? Może. Oto w suchej relacji na ww. temat pojawia się wypowiedź prof. Tomasza Twardowskiego, biologa molekularnego w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN, który mówi co następuje: Rząd popełnia błąd poprzedników i nie przedstawia żadnych dowodów naukowych, które by uzasadniały tak restrykcyjne podejście, bardziej restrykcyjne niż prawo unijne. Sądzę, że Komisja Europejska odrzuci tę ustawę.
Jakże to tak? Wszak prawa RP stanowi niezawisły dwuizbowy parlament, jest rząd i prezydent, a reszty broni Trybunał Konstytucyjny, jak zapisano w obowiązującej konstytucji. Jest tam jeszcze zapis o społecznej inicjatywie ustawodawczej, ale to jako ciekawostka. Ważne jest, że żadna Komisja Europejska wymieniona nie została, a wychodzi na to, że decyduje jakie właściwie prawa w RP są uchwalane.
Jakże to tak? Wszak prawa RP stanowi niezawisły dwuizbowy parlament, jest rząd i prezydent, a reszty broni Trybunał Konstytucyjny, jak zapisano w obowiązującej konstytucji. Jest tam jeszcze zapis o społecznej inicjatywie ustawodawczej, ale to jako ciekawostka. Ważne jest, że żadna Komisja Europejska wymieniona nie została, a wychodzi na to, że decyduje jakie właściwie prawa w RP są uchwalane.
Warto też zwrócić uwagę na inne kwestie, pojawiające się w tekście o GMO. Oto projekt ustawy [o GMO], który widziała „Gazeta” [ciekawe czym?], ma być oficjalnie ujawniony w poniedziałek [wydanie z piątku]. Od razu widać, gdzie źródełko „mądrości” politycznej bije, choć złośliwcy twierdzą, że to jeno szambo wybija.
Pojawia się też, zapewne mimowolna, informacja o stanie zakłamania gumna, tj. pardon - „salonu”. Publicysta Jacek Żakowski goszcząc na Przystanku Woodstock zeznawał w taki oto sposób na temat błędów polskiej „transformacji” ustrojowej: Uwierzyliśmy w neoliberalizm. Górę wzięły radykalne programy prawicy. Sprywatyzujmy wszystko, bo prywatne jest lepsze. Mam żal do elit, że w porę nie dostrzegły rozwarstwienia społecznego. Po reformie Balcerowicza kilka milionów ludzi zostało bez środków do życia. Populiści to wykorzystali. („Politycznie i rockowo”)
A cóż to za herezje? Reformy Balcerowicza były dobre, tylko okradzeni ludzie się wkurzyli i nie darzą zaufaniem pogrobowców PZPR? A może były do kitu i dlatego ludzie stracili wszystko? Co u licha z tym „neoliberalizmem”? Kto promował „liberałów” z PO, a wcześniej reformy Balcerowicza jako jedyne wyjście? Wyborcza, Polityka, Michnik, Żakowski... Które elity nie dostrzegły rozwarstwienia społecznego przed rządami PiS – u? Kwaśniewski, Wałęsa, Miller, Buzek, Belka...
Nie pastwiąc się dłużej nad nieudolnym podsrywaniem Michnika, Balcerowicza, Kwaśniewskiego i innych w wydaniu Jacka Żakowskiego przypominam, że socjalne androny, pracę dla wszystkich i całą tę walkę z bezrobociem w swych programach (czyt.: ofertach) politycznych i wyborczych mają wszystkie partie, zwłaszcza lewica, gdyż jest to sensem jej istnienia. Więc kto tu jest populistą?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz