Przez pewien czas czytałem uważnie blog Janusza Korwina – Mikkego. Kilka razy zwróciłem uwagę na ewidentny brak spójności logicznej tworzonych przezeń konstrukcji. Mało tego – w paru dość istotnych miejscach zaprzeczał sam sobie. Pisałem polemiki z tekstami JKM, co zresztą nie było zbyt trudne zwłaszcza znając treści zamieszczane na jego na blogu.
Niestety, okazuje się, że JKM jest tylko politykiem i daleko mu nawet do Aleksandra Kwaśniewskiego, który potrafił porwać społeczeństwo i przekonać do siebie. Społeczeństwo wysłało Janusza Korwina – Mikkego na „zieloną trawkę” i najwyraźniej miało słuszność. Mąż stanu, za jakiego JKM chciałby uchodzić, winien mieć poglądy i argumentację do nich merytoryczną, a nie płaską demagogię, obliczoną na „statystycznego wyborcę”, czyli otumanionego propagandą matołka.
Wypada wprowadzić w życie słowa świętej pamięci Stefana Kisielewskiego o nobilitowaniu błędnego myślenia poprzez podejmowanie polemiki. Stąd też zmiana nazwy linku do blogu Janusza Korwina – Mikkego na „JKM - satyra pod muchą”. Jako satyryk od biedy ujdzie w tłoku, a kto chce – może traktować poważnie jego wywody. Na własną odpowiedzialność.
Wiem, że JKM nie czyta mojego bloga i wisi mu, co o nim sądzę. Jeszcze przez najbliższe trzy lata.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz