Media radośnie obwieściły początek sezonu wakacyjnego polityków. Pomijając złośliwe skojarzenia w kwestii poziomu intelektualnego adekwatnego przy wakacjach (studenci mają przerwy semestralne), informacja ta ma bardzo ważny podtekst. Oznacza bowiem, że gospodarka ma wreszcie szansę odpocząć od machinacji, tj. pardon – regulacji czynionych „normalnie” przez wakacjonowanych polityków. Oczywiście, jeżeli przyjąć za prawdziwe twierdzenie Stanisława Michalkiewicza, że po 1 mają 2004 polscy politycy mają permanentne wakacje a ich jedynym zadaniem jest realizowanie wytycznych razwiedczikow wsieh stran zmierzających do likwidacji państwa polskiego, to informacja o wakacjach polityków nabiera cech ponurego żartu.
Ponurych żartów, a i żartownisiów rzecz jasna, u nas dostatek i to pomimo sezonu ogórkowego. Oto dziś o poranku z odbiorników radiowych rozległ się głos Najwybitniejszego Prezydenta Wśród Stoczniowców (a i nie tylko jak fama niesie) Lecha Wałęsy. Obwieścił on był urbis et orbi, że przeczytał już sto (cyframi = 100) stron z 700. – stronicowej książki doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka, poświęconej swemu mitowi. To bardzo ciekawe, skoro od przeszło miesiąca groził autorom sądem, a już tydzień temu krytycznie i merytorycznie ocieniał treść książki i przytoczone w niej dokumenty jako falsyfikaty. Czyżby tak bez czytania? Byłoby to dowodem ogromnego i stałego wpływu Lecha Wałęsy na polską scenę polityczną po 1989 r. Traktat lizboński posłowie i rząd też podpisali bez czytania.
Stosując spiskową teorię bezpieczniackiej genezy demokracji polskiej można się naocznie przekonać, ileż to bezpieka jest gotowa poświęcić w obronie wykreowanego samodzielnie „autorytetu moralnego”. Oto tuż po publikacji książki niepomnych gróźb doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka, po którą ustawiły się kolejki a na realizację zamówienia trzeba czekać przeszło trzy tygodnie („profesor” Bartoszewski pewnie zzieleniał z zazdrości), obiektywny TVN, na zmianę atakujący rząd i opozycję, opublikował materiał o TW „Ketmanie”, którym prywatnie był Lesław Maleszka, „prorok pomniejszy” Gazety Wyborczej. W reportażu tym „Ketman” ujawnia się w całej swej cynicznej ohydzie i wyrachowaniu. Wszyscy zaczynają tropić związki donosów „Ketmana” ze śmiercią śp. Stanisława Pyjasa. Nawet Monika Olejnik od kropki nad „i” (kiedyś piękny i młody, a teraz tylko „i” zostało, w dodatku bez kropki). A o „Bolku”, Cenckiewiczu i Gontarczyku jakoś ucichło. Ten teges...
Wkurzeni stoczniowcy pojechali wreszcie protestować do Brukseli, słusznie wyczuwając, skąd wiatr wieje. Oznacza to, że nawet w stoczniach opadły maszkary iluzji wokół kompetencji decyzyjnych rządu Donalda Tuska. Oglądając telewizyjne relacje zastanowiło mnie jednak, że w Warszawie protestujący stoczniowcy zachowywali się cale inaczej. Była zadyma, demolka i rozpierducha co się zowie. A w Brukseli tylko parę opon poszło z dymem i trochę pohałasowali. Nie widzieli relacji z paryskich przedmieść czy to może inna ekipa? Oczywiście warto by ich zapytać, jak właściwie głosowali w referendum akcesyjnym w czerwcu 2003 r. (w końcu jednak jesteśmy w tej WE) i czy aby ich obecna sytuacja nie jest konsekwencją ich ówczesnych decyzji. Tylko kto by pamiętał takie odległe dzieje, o składanych wtedy przez polityków obietnicach nie wspominając... Może by jednak warto o tym pamiętać, gdy z uporem godnym lepszej sprawy politycy różnych opcji stręczą nam odrzucony traktat lizboński.
Ponurych żartów, a i żartownisiów rzecz jasna, u nas dostatek i to pomimo sezonu ogórkowego. Oto dziś o poranku z odbiorników radiowych rozległ się głos Najwybitniejszego Prezydenta Wśród Stoczniowców (a i nie tylko jak fama niesie) Lecha Wałęsy. Obwieścił on był urbis et orbi, że przeczytał już sto (cyframi = 100) stron z 700. – stronicowej książki doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka, poświęconej swemu mitowi. To bardzo ciekawe, skoro od przeszło miesiąca groził autorom sądem, a już tydzień temu krytycznie i merytorycznie ocieniał treść książki i przytoczone w niej dokumenty jako falsyfikaty. Czyżby tak bez czytania? Byłoby to dowodem ogromnego i stałego wpływu Lecha Wałęsy na polską scenę polityczną po 1989 r. Traktat lizboński posłowie i rząd też podpisali bez czytania.
Stosując spiskową teorię bezpieczniackiej genezy demokracji polskiej można się naocznie przekonać, ileż to bezpieka jest gotowa poświęcić w obronie wykreowanego samodzielnie „autorytetu moralnego”. Oto tuż po publikacji książki niepomnych gróźb doktorów Cenckiewicza i Gontarczyka, po którą ustawiły się kolejki a na realizację zamówienia trzeba czekać przeszło trzy tygodnie („profesor” Bartoszewski pewnie zzieleniał z zazdrości), obiektywny TVN, na zmianę atakujący rząd i opozycję, opublikował materiał o TW „Ketmanie”, którym prywatnie był Lesław Maleszka, „prorok pomniejszy” Gazety Wyborczej. W reportażu tym „Ketman” ujawnia się w całej swej cynicznej ohydzie i wyrachowaniu. Wszyscy zaczynają tropić związki donosów „Ketmana” ze śmiercią śp. Stanisława Pyjasa. Nawet Monika Olejnik od kropki nad „i” (kiedyś piękny i młody, a teraz tylko „i” zostało, w dodatku bez kropki). A o „Bolku”, Cenckiewiczu i Gontarczyku jakoś ucichło. Ten teges...
Wkurzeni stoczniowcy pojechali wreszcie protestować do Brukseli, słusznie wyczuwając, skąd wiatr wieje. Oznacza to, że nawet w stoczniach opadły maszkary iluzji wokół kompetencji decyzyjnych rządu Donalda Tuska. Oglądając telewizyjne relacje zastanowiło mnie jednak, że w Warszawie protestujący stoczniowcy zachowywali się cale inaczej. Była zadyma, demolka i rozpierducha co się zowie. A w Brukseli tylko parę opon poszło z dymem i trochę pohałasowali. Nie widzieli relacji z paryskich przedmieść czy to może inna ekipa? Oczywiście warto by ich zapytać, jak właściwie głosowali w referendum akcesyjnym w czerwcu 2003 r. (w końcu jednak jesteśmy w tej WE) i czy aby ich obecna sytuacja nie jest konsekwencją ich ówczesnych decyzji. Tylko kto by pamiętał takie odległe dzieje, o składanych wtedy przez polityków obietnicach nie wspominając... Może by jednak warto o tym pamiętać, gdy z uporem godnym lepszej sprawy politycy różnych opcji stręczą nam odrzucony traktat lizboński.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz